Łączna liczba wyświetleń

Translate

Szukaj na tym blogu

wtorek, 7 stycznia 2014

Rozdz IV odc 6

   Pan Marek nie mógł zasnąć tej nocy . Myśli jak szalone kłębiły się w głowie . Wstał rano , wypił filiżankę mocnej kawy i pojechał na uczelnię . Nie mógł się jednak skupić na wykładach , a ostatnie ćwiczenia po prostu odwołał . W czytelni Akademii Sztuk Pięknych jeszcze raz przewertował zdjęcia rzeźb i obrazów znajdujących się we wspaniałej willi pana Wiktora . Nawet dobór i  rodzaj farb do ich skopiowania budził wiele do życzenia , a procesu postarzenia płótna dokonano w bardzo prymitywny sposób . Może dla laika wystarczy . Teraz już nie miał żadnych wątpliwości i wprost z uczelni pojechał do willi nowoosiadłego sąsiada . Gospodarz przywitał go serdecznie i zaprosił do środka .
- przyszedłem z interesem - zaczął i by zyskać chwilę , posłodził podaną w chińskiej , porcelanowej filiżance kawę
- służę uprzejmie miłemu sąsiadowi - z nonszalancją odparł Zawiślański
- pewien koneser chciałby kupić pańskie cenne obrazy i rzeźby i gotowy jest zapłacić dwukrotną wartość , po jakiej pan je nabył
- przykro mi , ale nie mogę szanownemu panu pomóc , obrazy nie są na sprzedaż - odparł
- a rzeźby ?
- niestety też nie
- zapłacił pan za nie trzysta tysięcy dolarów
- owszem , za jedną
- on zapłaci panu osiemset
- przykro mi szanowny sąsiedzie , ale nic z tych rzeczy nie jest na sprzedaż za żadną cenę
- nawet dwa miliony dolarów ?
- nawet i pięć milionów nie wchodzi w grę , chyba pan , jako wybitny znawca i historyk sztuki doskonale to rozumie
- może się pan jeszcze zastanowi ?
- szanowny sąsiedzie , nie ma sensu robić jakiejkolwiek nadziei zamiłowanemu w sztuce koneserowi , cieszę się bardzo , że nabyte przeze mnie  z takim trudem te wybitne dzieła sztuki wzbudzają aż takie zainteresowanie , ale zapewniam szanownego pana doktora Sztuk Pięknych , że nic nie sprzedam za żadną cenę ani dzisiaj , ani w przyszłości
- przepraszam , miałem ciężki dzień na uczelni , czy mogę poprosić jeszcze filiżankę kawy ? - Marek chciał pozbierać myśli i zyskać na czasie
- służę natychmiast , a może kieliszek koniaku ? - zaproponował gospodarz
- a wie pan , że chętnie , nawet podwójny
Gospodarz podszedł do komody , zaparzyć kawę w okazałym samowarze . Marek prawie do dna opróżnił kryształową szklaneczkę , chciał się rozluźnić i nabrać dystansu do zaistniałej sytuacji . Co jest grane ? O sprzedaży nie chce słyszeć , a więc nie o oszustwo tu chodzi . To o co ? Chęć zabłyśnięcia ? A może to on został nabity w butelkę , może po prostu to jego wykiwano sprzedając nędzne podróby za oryginały ?Wypity koniak pomógł , poczuł kojące ciepło i gdy gospodarz wrócił z kawą postanowił postawić sprawę wprost
- czy szanowny pan jest pewien , że te dzieła sztuki to oryginały ?
- ponad wszelką wątpliwość , mam wszelkie certyfikaty na wszystkie egzemplarze - odparł gospodarz
- a czy mógłbym zobaczyć ?
- niestety , to zajęło by dłuższą chwilę , a ja nie mam w tej chwili ochoty na wertowanie , w ogóle mam awersję do papierów - może kiedyś , przy okazji - odparł
- to może poddalibyśmy ekspertyzie pańskie dzieła sztuki ? - zaproponował
- szanowny pan doktor sztuki ma wątpliwości , co do autentyczności owych dzieł ? - głos gospodarza wyrażał zdumienie
- niestety , myślę , że szanowny pan został oszukany , dlatego ..
- te wszystkie dzieła są autentyczne , zapewniam pana
- to poddajmy je ekspertyzie , ja wszystko załatwię bezpłatnie ...- zaproponował pan Marek
- czcigodny panie doktorze - ton Wiktora stał się nagle oficjalny i bardzo stanowczy - wprawdzie nie rozumiem , dlaczego chciał pan kupić za osiemset tysięcy  obraz , co do autentyczności  którego  ...
- nie ja , tylko pewien koneser , ja nie dysponuję .... - wtrącił Marek
- mniejsza o to - tym razem po raz pierwszy przerwał gospodarz - autentyczność tych obrazów to mój problem , a pana wątpliwości , to pana problem i bardzo proszę zakończyć na zawsze ten temat , jeżeli mamy zachować poprawne sąsiedzkie relacje , nikomu ich nie sprzedaję , a więc też nikt nie będzie sprawdzał , ja zapewniam szanownego pana doktora , że są autentyczne i jeżeli moja skromna osoba nie jest dla pana wiarygodna , to już na to nic nie poradzę - dokończył dobitnie - a teraz może jeszcze koniaku ?
- a chętnie , podwójny - poprosił zupełnie już ogłupiały szanowny pan doktor sztuki licząc , że może na dnie kieliszka znajdzie rozwiązanie tej zagadki
-

niedziela, 1 grudnia 2013

Rozdz IV odc 5


     Po wyjściu gości , Wiktor odbył rozmowę telefoniczną :
- wszystko zgodnie z planem - rzucił do słuchawki - zaprosili mnie do siebie za dwa dni , tylko był jeden historyk sztuki ...
- i co ? - głos w słuchawce wyrażał zaniepokojenie - nie mogłeś zrobić przedtem wywiadu ?, miał jakieś wątpliwości ?
- skąd mogłem wiedzieć , zresztą nawet jego żona mu nie uwierzyła , specjalnie na chwilę wyszedłem , że niby dyspozycję dla służby , ale wszystko słyszałem , byli zauroczeni , powiedziałem , że kupiłem okazyjnie po trzysta do sześciuset tysięcy dolarów za sztukę
- uwierzyli ?
- w zasadzie chyba tak , tylko ten Marek , historyk ... , olśniła ich willa ...
- no dobra , a ten zespół ? , przeszedł ten kicz z plejbeku
- a no wyobraź sobie , że tak
- przecież oni nie umieli nawet dobrze markować ?
- zajęci byli imprezą , a jak powiedziałem , że zespół wraca z trasy koncertowej po Europie , nazywa się Four you ...
- zgłupiałeś , przecież w ogóle nie ma takiego zespołu ..
- owszem , już jest , oprócz tego Marka , wszyscy o nim bardzo dużo słyszeli , a Paweł nawet zachwycał się wspaniałym kunsztem i techniką ...
- nie zapraszaj więcej tego historyka
- jasne , nie ma potrzeby
- a złoto , musisz poznać dokładnie technologię wydobycia , przecież nawet dureń wie , że z wydobytego kruszcu jest tylko pięć do ośmiu procent czystego złota ....
- nie martw się , są zaślepieni , powiedziałem , że chroni nas tamten rząd
- no , to akurat prawda , musimy omówić szczegóły , wybadasz jak stoją finansowo , możesz nawet zaproponować pożyczkę
- po co pakować dodatkowe pieniądze ...
- nie twoje pieniądze , a z kwoty wywnioskujemy czy pali im się grunt pod nogami , no dobra , jutro u mnie
- ok - powiedział Wiktor i zakończył rozmowę , a następnie wyjął kartę z telefonu i wrzucił do kominka
Stał jeszcze przez chwilę i wpatrywał się w niknące płomyki
- już niedługo niektóre z nich zgasną - pomyślał

sobota, 16 listopada 2013

Rozdz IV odc 4

     fot Anna R .                                         Przyjęcie było wyborne . Szwedzki stół bogato zastawiony , a i wnętrze domu ukazywało przepych i bogactwo . Na ścianach oryginalne obrazy wybitnych twórców m in . Malczewski , Matejko , Leonardo i rzeźby Michała Anioła i Vita Stwosza . Państwo Makowscy , wraz z dziećmi , zostali umieszczeni na honorowym , specjalnie dla nich zarezerwowanym miejscu obok wytwornie i z gracją ubranego gospodarza.
- to są moi honorowi goście - oznajmił pozostałym sąsiadom - i z całym szacunkiem dla pozostałych państwa , ale oni są dla mnie już prawie jak rodzina
- dziękujemy serdecznie i jednocześnie zapewniamy , że potrafimy się należycie odwdzięczyć - z należytym naciskiem podkreślił Paweł
- u nas też zawsze będzie szanowny pan honorowym i mile widzianym gościem - Mariola próbowała nadać intonacji swojego głosu szczególnie ujmujący charakter
Zespół Four You grał głośne melodie jazzowe i w zasadzie , oprócz dzieciaków , nikomu nie przypadł do gustu , ale zachwytów było co nie miara , bo przecież znany , jak zapewniał gospodarz , w całej Kanadzie zespół jego kolegów po fachu , przecież sam był znanym w Stanach jazzzmenem , musiał grać świetnie , a że im się nie podobał , to już inny temat , pewnie mają duże braki w kulturze , a tych lepiej w tak doborowym towarzystwie nie ujawniać
- właśnie wracają z trasy koncertowej po Europie , telewizja o tym trąbi , na pewno państwo słyszeli
- o tak - zapewniła pani Małgosia , to nic , że  o nich nie słyszała , lepiej nie ujawniać swojego dyletantyzmu - rzeczywiście dużo się ostatnio o nich mówi , nic dziwnego , bo wspaniale grają
- są świetni - zapewniła pani Mariola
- wybornie grają , widać wspaniały warsztat i kunszt - zapewnił pan Paweł - a te obrazy to oryginały , musiały sporo kosztować , te rzeźby ?
- to kupiłem okazyjnie , na aukcji w Nowym Jorku , po sto tysięcy
- złotych ?
- no nie , dolarów oczywiście , no obrazy , to już od trzystu tysięcy do sześciuset
- za sztukę ? - zapytała pani Małgosia
- zgadza się - swobodnie odparł gospodarz
- coś mi tu nie gra - z powątpiewaniem skomentował pan Marek , gdy gospodarz oddalił się by wydać dalsze dyspozycje służbie - o tym zespole nic nie słyszałem , a te obrazy kolorystycznie nie wyglądają na oryginały , niby podpisy się zgadzają , ale ......
- to co ? , to kopie , niemożliwe i ty jako historyk sztuki ... - Paweł przerwał z powątpiewaniem
- na kopie też nie , kopie wykonuje się inną techniką
- no to co to jest ?
- nie wiem , ale coś mi tu się nie zgadza - upierał się pan Marek
- daj spokój - zniecierpliwiła się Małgosia - ten wspaniały dom z tak pięknym ogrodem i tak szykownym wnętrzem to pewnie z tektury , a te piękne meble , pewnie z bazaru , tak jak z tym wrednym bachorem , z tą , no , jak jej tam , Anką , a potem okazało się , że nie miałeś racji , wredny bachor i tyle , stać go na taki dom , to stać i na obrazy
- jeden oryginał Leonarda jest wart dwa takie domy - zauważył pan Marek - i jest nie do zdobycia , muzeum w żadnym państwie...
- przestań pieprzyć - wyraźnie już zniecierpliwiła się pani Małgosia - wypij , jakoś po kieliszku rozsądniej mówisz
Pan Marek zamilknął . Co z tego , że dobrze wiedział , że zespół to szmira , grają beznadziejnie , zdobycie Leonarda graniczy z cudem , a rzeźby Stwosza i Anioła jest w ogóle nie możliwe .A to nawet nie kopie , tylko nędzne podróby , namalowane  co najwyżej przez uczniów szkoły plastycznej . Myślał nawet , czy tego nie zgłosić odpowiednim organom , ale cóż - pomyślał - podróby mieć wolno , a skoro nie zamierza tego sprzedawać , to o oszustwie nie może być mowy , wyszedłby tylko na idiotę i narobił sobie wrogów.
Chwalić się też każdemu wolno , podawać ceny z kosmosu również. Przypomniał mu się dowcip , jak rozmawia dwóch kolegów : - twoja żona opowiada , że kupi sobie futro za sto tysięcy , nie masz nic przeciwko temu ? , - ależ skąd , niech opowiada .

sobota, 19 października 2013

Rozdz IV odc 3

- ależ to prawdziwa uczta , jak na weselu , państwo to macie klasę - gość ugryzł kawałek babeczki i popił kawą - a o ironio , to właśnie ja przyszedłem zaprosić szanownych państwa na skromne przyjęcie powitalne w przyszłą sobotę , będzie zespół For You  z Kanady , na dwudziestą , będą państwo dysponować czasem ?
- ależ oczywiście , trudno odmówić tak miłemu gościowi i w dodatku sąsiadowi - odparła słodziutkim głosikiem pani Mariola
- dziękuję serdecznie , będziecie państwo honorowymi gośćmi
- o , bez przesady , na pewno zaprosił pan również innych sąsiadów - zauważył Paweł
- owszem , ale państwa jako najbliższych , zapraszam jako pierwszych i zapewniam o specjalnym honorowym miejscu
- dziękujemy serdecznie , nie wiem czym zasłużyliśmy sobie na taki zaszczyt - Paweł oparł dłoń o podbródek - a mogę panu zadać niedyskretne pytanie ?
- ależ słucham ?
- jak pan załatwił pozwolenie na wycinkę drzew ?
- o , to bardzo proste , tylko nie wiem , czy mogę liczyć na państwa dyskrecję ?
- ależ oczywiście , może być pan tego absolutnie pewien - odparli żarliwie
- dobrze , wyglądają państwo na wyjątkowo zacnych ludzi , to państwu powiem , wystarczyło parę sztabek złota , które mnie w zasadzie prawie nic nie kosztowało
- ale jak to ? - zdziwił się gospodarz - przecież złoto jest bardzo drogie
- jak się kupi , ale jak się samemu wykopie i oczyści ....
- ma pan kopalnię złota ? - zdziwionym , słodziutkim , jak miód głosikiem zapytała
- no , nie zupełnie , ale coś w tym stylu , nawet będę potrzebował zaufanych ludzi do kolejnej wyprawy do samego środka Afryki , takich zacnych jak państwo , tylko oczywiście wiem , państwo są zbyt zamożni i na pewno się nie zgodzą
- ależ zawsze ma szanowny pan w nas serdecznych przyjaciół , a przyjaciołom się nie odmawia w potrzebie - zapewnił Paweł - i pomimo , że jak pan widzi na chleb mamy , to rozważymy podróż w tak miłym towarzystwie
- tak po prostu , w celach poznawczych , nigdy nie byliśmy w Afryce - dodała pani domu - ale czy to jest bezpieczne ?
- oczywiście , pojedziemy całą ekipą , jadą rodziny z dziećmi , państwo też pewnie wezmą swoją całą rodzinę , mamy zapewnioną ochronę tamtego rządu , także nie ma mowy o żadnym zagrożeniu , przecież nie ryzykowałbym życia dla tych nędznych kilku milionów dolarów , nie wyglądam na szaleńca
- nędznych ilu ? - wyrwało się Marioli i natychmiast ugryzła się w język

Rozdz IV odc 2

- prosimy , prosimy , witamy w naszych niskich progach -szerokim gestem i nonszalancją zaprosili do środka
- państwo pozwolą , że się przedstawię , Wiktor Zawiślański i według staropolskiego zwyczaju jako sąsiad nowoosiadły złożę wyrazy największego szacunku i uznania sąsiadom już zamieszkałym - gość ucałował pieczołowicie wyciągniętą dłoń gospodyni wręczając przepiękny , bogato zdobiony bukiet , nie z byle jakiej kwiaciarni , a uścisnąwszy dłoń gospodarza , podał pakunek
- ależ naprawdę , to niepotrzebne - skomentował Paweł - prosimy do salonu , kawa , koniaczek ?
- dziękuję szanownym państwu - odparł - niestety , ale będę prowadził
- to kawa - zawyrokowała gospodyni
Oczywiście pojawił się również wspaniały tort , babeczki z masą budyniową i poziomkami i sernik na zimno z owocami , podany przez Stefanię i jakąś drugą kobietę podającą się za jej siostrę . Oczywiście wersja dla Makowskich , bo tak po prawdzie , to osoba wydelegowana przez Salwanickiego do pomocy , a może nie tylko pani Stefanii . Dzieci zostały u prezesa , nie było potrzeby narażania ich na dalszy stres , a pan Jerzy przebywał właśnie w Konstancinie . Nie musiała się już martwić ani o nich , ani o męża , ani o pieniądze . Mieli , co dusza zapragnie prywatne szkoły , drogie komórki , laptopy , smartfony , a także ubrania i tornistry najlepszych marek . Na prośbę prezesa musiała jednak popracować u nich  jeszcze rok . Wytrzyma pani jakoś , dam pani pomoc , a w wolnych chwilach do mnie - powiedział - po zakupy też pani dam kierowcę , powie im pani , że szwagier , samochód kupimy jakiś używany , żeby nie nabrali podejrzeń . Wprawdzie panią Mariolę zastanawiał fakt nagłego wywiezienia dzieci do babci , o której , jak również o innej rodzinie nigdy nie wspomniała , męża do sanatorium , pojawienie się siostry i szwagra , który ,  sądząc po samochodzie , zbyt zamożny nie był , a tym samym nie mógł stanowić zagrożenia , ani oczywiście nie należało się z nim liczyć . Ucieszył ją nawet fakt dodatkowych , darmowych rąk do pracy, bo oczywiście ani myślała płacić , albo karmić kolejnych darmozjadów , ale fakt , że pani Stefania często robiła zakupy za własne pieniądze nie oczekując zwrotów odpowiadał jej
- skąd ona ma kasę - mówiła raz do męża - jeszcze nie dawno groszem nie śmierdziała
- honorowa , pewnie sama głoduje , a chce się popisać
- i właśnie to nam odpowiada , motłoch może wpieprzać suchy chleb
- no , bez przesady , nie bądź taka sknera , dajmy im popić wodą -odparł dobrodusznie pan Paweł

piątek, 18 października 2013

Rozdz IV odc 1

     W bezpośrednim sąsiedztwie państwa Makowskich , po prawej stronie , znajdował się niezagospodarowany ,duży, narożny plac porośnięty okazałymi drzewami . Byłego czasu pan Paweł chciał dokupić ten okazały teren , to przecież ze trzy tysiące metrów , ale należał nadal on do Dyrekcji Lasów Państwowych , która i owszem , chciała go sprzedać , ale o wycince chociażby jednego drzewa mowy być nie mogło . I nagle zaczęła się błyskawiczna wycinka drzew , zostawiono tylko dwie okazałe jodły i dwa wielkie , potężne dęby od strony Makowskich . Teren ogrodzono . Organizacje ekologiczne wprawdzie zaczęły protest , ale jakimś cudem natychmiast zniknęły .
Nie minęły trzy miesiące i powstała piękna willa otoczona zieloną trawą . Okna jej zasłaniały owe dwa gęste
dęby . Pocztą pantoflową dowiedzieli się , że to jakiś muzyk jazzowy ze Stanu Kalifornia . Nigdy go jednak nie widzieli przy budowie .
- musi mieć kasę - powiedziała Mariola
- ba - odrzekł Paweł - jak lodu , przecież mam znajomych w dyrekcji i nie dało rady z tymi drzewami ,poza tym ekolodzy by zjedli i zgoda ministerstwa była potrzebna
- no widzisz , a tu i ekolodzy zniknęli , pewnie dostali sowitą kasę i dyrekcja się zgodziła , i zgody ministerstwa nie trzeba
- ja zadzwonię do tego znajomego z dyrekcji lasów i dowiem się co jest grane - odparł - poza tym musi się
kiedyś zjawić
W tym czasie zadzwonił dzwonek . Przy furtce , olśniewający elegancją, młody , przystojny mężczyzna z potężnym bukietem kwiatów i jakimś pakunkiem w ręku . Poszli oboje osobiście otworzyć nieznajomemu .

wtorek, 27 sierpnia 2013

Rozdz III odc 13

- i co , dalej realizujesz swój szaleńczy plan ? - spytał profesor , gdy drzwi za dziećmi zamknęły się - odpuścił byś sobie , szkoda życia
- właśnie po to żyję , po to prowadzę firmę i buduję dalsze obiekty - odparł Salwanicki
- to kosztuje ciężkie miliony , nie lepiej przeznaczyć ich dla biednych i chorych ?
- miliardy - poprawił prezes - właśnie przeznaczam , dla biednych i chorych - odparł akcentując każde słowo - uwierz , że są mi wdzięczni i tego bardzo potrzebują
- nie wątpię , ale przede wszystkim robisz to dla siebie - zauważył profesor
- dla mojej żony i mojego synka , obiecałem im to
- głupio zrobiłeś , i tak im nie pomożesz
- ale oni nikogo więcej nie skrzywdzą
- nie można prościej i taniej ? - zapytał profesor
- nie , obiecałem mojemu synkowi i żonie , że ich oprawców spotka kara , jakiej od początku świata nie było - powiedział twardo , akcentując każde słowo - a ty obiecałeś mi pomóc
- wiesz , że zawsze dotrzymuję słowa - z naciskiem podkreślił Sławomir
- wiem , i dlatego tak bardzo cenię i przywiązuję tak ogromną wagę do naszej przyjaźni , a w konsekwencji nikt z nas żadnej zbrodni nie popełni , ani jej nie planuje , a przy okazji zyskają najbiedniejsi tego świata
- jesteś szalony , zawsze byłeś wariatem - zaakcentował sławny chirurg
- znasz Freuda , "Pojęcie normalności w psychiatrii ", varius , znaczy inny , nie mieszczący się w granicach normy , geniusz , to też wariat
- jesteś geniuszem - skomentował profesor - w każdym calu , czegoś takiego rzeczywiście nikt nie wymyślił , w szaleństwie , zaciętości , pojmowaniu wszechświata , relacji międzyludzkich również ,
ale chylę czoła , takiego geniusza w  szaleństwie jeszcze kula ziemska nie znała
 
Google AdSense Konto hostowane Identyfikator wydawcy: pub-8560694017410181 adam13x@wp.pl 2 Wyloguj się Strona główna Moje reklamy Zaakceptuj lub zablokuj reklamy Raporty skuteczności Pomoc Treść Jednostki reklamowe Kanały niestandardowe Kanały URL Style reklamy Inne usługi Treść > Jednostki reklamowe Obecnie masz tylko konto hostingowe, więc kod reklamy będzie wyświetlany jako puste miejsce poza witrynami partnerów hostingowych. Aby dowiedzieć się, jak wyświetlać rzeczywiste reklamy w innych witrynach, zapoznaj się z naszym Centrum pomocy. Nazwa Rozmiar reklamy Średni prostokąt – 300 x 250 Typ reklamy Tylko reklamy tekstoweReklamy tekstowe i displayoweTylko reklamy displayowe Wyświetl przykłady typów i rozmiarów reklam Reklamy rezerwowe Pokaż puste miejscePokazuj inne reklamy z innego adresu URLWypełnij przestrzeń jednolitym kolorem Kanały niestandardowe Utwórz nowy kanał niestandardowy Brak kanałów niestandardowych do dodania Nie dodano żadnych kanałów niestandardowych Styl reklamy (tylko reklamy AdWords) Wybierz styl reklamy Użyj ustawień niestandardowych Ta jednostka reklamowa ma własne ustawienia stylu zamieszczone poniżej. Aby zmienić te ustawienia w przyszłości, potrzebna będzie edycja jednostki reklamowej. Obramowanie # Tytuł # Tło # Tekst # Adres URL # Styl narożnika . . . Rodzina czcionek Użyj wartości domyślnej kontaDomyślna rodzina czcionekArialVerdanaTimes Rozmiar czcionki Użyj wartości domyślnej kontaDomyślny rozmiar czcionkiMałaŚredniaDuża Utwórz nowy styl reklamy za pomocą tych ustawień niestandardowych Zapisz Pobierz kod Anuluj Wyświetl w: Klasyczny | Niska przepustowość łącza © 2013 Google-Warunki korzystania z usługi Reklama została utworzona Kod reklamy Możesz wkleić ten kod do dowolna strona internetowa lub witryna, który jest zgodny z naszą zasady programu. Typ kodu SynchronicznieAsynchroniczny (BETA) Kod reklamy Pomoc w implementacji kodu można znaleźć w naszym Podręcznik implementacji kodu. Zamknij