Łączna liczba wyświetleń

Translate

Szukaj na tym blogu

poniedziałek, 22 lipca 2013

Rozdz II odc 7

       Przecisnęła się przez zatłoczony korytarz . Nie odpowiadała na dzień dobry . Jakby uciekając przed ironicznymi spojrzeniami szybko zeszła ze schodów . Weszła do sekretariatu :
- proszę chwilę zaczekać - pogardliwie wycedziła pani Hania i weszła do gabinetu dyrektora .
- proszę wejść - oznajmiła wychodząc
W gabinecie oprócz dyrektorki siedział Edward Sawicki , kurator oświaty . Znała go dobrze , gdyż przez niego załatwiała sprawy związane z innowacjami metodycznymi w procesie dydaktyczno -
wychowawczym , które opisywał jej program autorski , a także wymianę doświadczalną ze studentami z Anglii :
- dzień dobry pani proszę usiąść - powiedział pan Edward . Odezwał się dzwonek
- przepraszam , ale ja mam jeszcze trzy lekcje
- właśnie skończyła pani ostatnią - powiedziała dyrektorka wybijając spółgłoski
- dzień dobry , to nieporozumienie - zaczęła
- wszystko zostanie wyjaśnione w postępowaniu dyscyplinarnym , które zostało wszczęte na wniosek
dyrektora tutejszego zespołu szkół . W chwili obecnej jest pani zawieszona w trybie natychmiastowym w wykonywaniu obowiązków służbowych do czasu zakończenia prac komisji
dyscyplinarnej . Proszę zapoznać się z dokumentacją i podpisać
- tutaj jest jeszcze - kontynuował - wypowiedzenie najmu mieszkania służbowego i nakaz opuszczenia obiektu najmu w terminie dwóch tygodni , tutaj proszę podpisać , a to kopia dla pani
Zamarła . Wzięła do ręki arkusze papieru . Jakiś czas nie mogła poskładać liter. W przypadku nie opuszczenia  lokalu służbowego w w\w terminie zostanie wszczęte postępowanie - czytała - niezależnie od tego zostaje naliczony czynsz w podwójnej wysokości za każdy rozpo..
- ja tego nie podpiszę , ja ...
- pogorsza pani tylko swoją sytuację - odparł kurator - pani dyrektor dała pani szansę zwolnienia na
własną prośbę , a tak postępowanie dyscyplinarne ..... , ale to pani decyzja
- w takim razie - zwrócił się do dyrektorki -
 będzie pani łaskawa wysłać tej pani pocztą . To wszystko , dziękujemy pani.
- proszę jutro zdać pracownię i rozliczyć się ze sprzętów
- proszę , oto klucze
-nie - odpowiedziała dyrektorka - jutro komisyjnie o dziesiątej ze wszystkiego się pani rozliczy .
Dzisiaj  klucze proszę zabrać ze sobą .
- a dzieci , ja mam ... teraz lekcje
- niech pani nie bierze na siebie problemów całego świata , to wszystko , prawda panie kuratorze?
- tak , dziękujemy pani .
 

sobota, 20 lipca 2013

Rozdz II odc 6

    Fot Karol Olszewski .    Obudziła się o szóstej , ale się nie podniosła . Przypominała sobie sen . Biegła po gruzach , błocie , goniła ją grupa goryli , upadła , przed sobą zobaczyła wysoki mur sięgający nieba .
Nagle pojawił się potężny smok . Już po mnie - pomyślała , ale smok zamiast jej zaczął pożerać
goryle , a na jego grzbiecie przytulona do niego malutka Ania , następnie zniżył lot , porwał ją i przeniósł przez potężny mur . Zobaczyła zieloną trawę . Tak pięknej zieleni nigdy nie widziała ,
świeciło piękne , czyste słońce . Z olbrzymiego złotego pałacu w chmurach wybiegł Jurek z Karolinką . Jak się do nich dostanę - pomyślała , ale smok porwał ją z powrotem i zaniósł do
pałacu . Przepiękna ,nieziemska  muzyka . To pałac kochanego smoka - powiedziała Ania - on
jest wielki i potężny , a goryle się śmiali z niego.
Otworzyła oczy . Niestety , szary ciasny pokój i perspektywa pójścia na lekcję . Nie ruszała się jeszcze chwilę . Przymknęła oczy w nadziei powrotu do złotego pałacu i tej cudnej muzyki .
Niestety , tylko szarość powiek , sen nie wracał . Wstała . Tym razem zrobiła śniadanie dzieciom
i mężowi , ale sama nie jadła . Mama ma grypę żołądkową - wyjaśniła Karolina - zaparzę mamie
ziółek - zaoferowała się . Czas biegł za szybko . Kiedyś była w szkole zawsze pół godziny przed czasem , by przygotować doświadczenia , eksponaty itd , ale dzisiaj chciała maksymalnie opóźnić
moment wyjścia z domu . Nie kąpała się jak zwykle .Wytarła twarz i szyję ręcznikiem , użyła płynu po goleniu męża (jej dezodorant właśnie się skończył) i gdy dotarła uczniowie byli przed salą.
Od razu przeszła do realizacji tematu , bez pytania , bez sprawdzania pracy domowej
- a nasze sprawdziany?
- oddam wam na następnej lekcji
- a jak panią wyrzucą do tego czasu , to nie będziemy mieli ocen - skomentował Jacek
Nie odpowiedziała , lekcja dłużyła się jak nigdy . Wreszcie upragniony dzwonek . Nie wyszła na
przerwę . Dała Kamilowi dziennik , żeby przemycił pod bluzą . Chłopak bardzo zdziwiony ,
pani profesor nigdy tego nie robiła , ale prośbę spełnił . Teraz jej ulubiona 5a .
- pani smutna  , bo panią wyrzucają , my pani nie damy - powiedziała Irminka
- pani pobiła staruszka i okradła....
- zamknij się
- ale i dyrektorkę pobiła , widziałem sińce
- zamknij się - wrzasnęła Irminka - to dyrektorka panią pobiła
Nagle drzwi otworzyły się i weszła pani Hania z sekretariatu . Dzieci grzecznie wstały , no oprócz
Kuby , który chowając się za Zosię pokazał jej język :
- pani jest proszona na przerwie do gabinetu pani dyrektor - powiedziała oficjalnie - do widzenia dzieci
- do   wi-dze-nia  pa-ni  - odparła część grzeczniejszych , reszta wiadomo sobie .....
Drzwi zamknęły się , w klasie zrobił się szmerek
- kochamy panią , niech pani zostanie - odezwały się głosy .
Łzy napłynęły jej do oczu . Próbowała powstrzymać silne wzburzenie emocjonalne . To dobre dzieciaki , pomyślała . Kilkoro jeszcze coś dodało , ale treść już do niej nie docierała.
Zadzwonił dzwonek , wyszła na korytarz .
 

Rozdz II odc 5

          Była to prośba o zwolnienie z pracy z ważnych powodów rodzinnych . Jak to , po tylu latach ,
kiedy zatwierdzono jej program autorski , a w październiku miała egzamin na dyplomowanego nauczyciela , tyle dyplomów za olimpiady , teatrzyki po angielsku dla gości z Kanady , pracownia
biologiczna wyposażona z wywalczonej przez nią dotacji unijnej wg jej programu . Najnowocześniejsza w całej Warszawie , kawał życia , serca , poświęcenia , wycieczek , uczniowie po lekcjach przychodzili do niej do domu by przygotować olimpiadę , eksponaty , premie , słowa dyrekcji - ja pani nie muszę wizytować , żeby wszyscy tak pracowali , tyle wyrzeczeń (podczas studiów już pracowała ) , niedospanych nocy i co ? Przecież na wycieczkach można było zakombinować nie takie pieniądze , kierowcy proponowali podpisać dłuższe trasy i podzielić się po
połowie , można było brać rachunki za lody , czy pamiątki , które dzieci kupowały za własne pieniądze , teatrzyki kukiełkowe też ona rozliczała a organizator też proponował rachunek na kwotę
nawet dwa razy wyższą , naprawdę mogła się nieźle obłowić , a nigdy nie wzięła złamanego grosza.
Ostatnie wydarzenia docierały do niej jak przez mgłę , to tylko sen , zaraz się obudzi , a przecież za
wynajem świetlicy na zielonej szkole też właściciel proponował rachunek na pokaźną sumkę , chociaż była wliczona w cenę - dorobi sobie pani , przecież pensja nauczycielska nie jest wysoka -
tłumaczył - jak pan może pan mnie obraża - nagle dostała olśnienia :
- ja tego nie podpiszę , to jest podłość
- woli pani dyscyplinarkę , prokuraturę ,sąd ,dobrze pani wybór
-Haniu , przecież jesteśmy przyjaciółkami tyle lat
- proszę o tym zapomnieć , z kimś pani pokroju , co za tupet , co za bezczelność i pani śmie mówić
o podłości , proszę natychmiast podpisać , dobrze radzę , po przyjacielsku - dodała cedząc słowa
- nie podpiszę - powiedziała stanowczo
- to już w życiu pracy w szkole pani nie znajdzie , jutro zgłaszamy sprawę do prokuratury i kuratorium - mówiła tonem , jakby ona była dyrektorem - żegnam
Po drodze spotkała grupę uczniów , ucieszyła się na ich widok
- o , dzień dobry kochani , co tam słychać
- śpieszymy się , mamy dużo lekcji
Jakoś dawniej się nie spieszyli , a lekcji było tyle samo , pani nam pomoże , bo sprawdzian z angielskiego , czy możemy przyjść ? , zawsze pomagała , mąż jej wypominał ,po co się tak poświęcasz i tak nikt tego nie doceni . Doceniali , do dzisiaj , a przynajmniej jej się tak wydawało.
Usłyszała za sobą szydercze chichoty . Chłopcy z Ic gimnazjum przechodząc ukłonili się w pas
- dzień dobry pani profesor - z szyderskim , jak jej się wydawało uśmiechem .
Znowu nie poszła do domu tylko bezpośrednio do Makowskich , musiała podlać kwiatki w pięknym
ogrodzie , a w zasadzie nie musiała , był przecież ogrodnik , sama zaoferowała pomoc . O ósmej wieczorem wpadła Karolina
- mamo , co z tobą , miałaś przyjść do domu , jesteś jakaś zmieniona , to i ogródek do ciebie należy? ,
przecież jest pan Franciszek , zaraz ci pomogę - zaoferowała.
Szybko uporali się z ogródkiem , posprzątali , przygotowali kolację , do której zasiedli jak to zwykle razem z państwem Makowskim i ich dziećmi.Kolacja jak zwykle , wyśmienita
- ale pani nic nie je - zauważył pan Paweł , a gdzie ta młodsza?
- została w domu , źle się czuje i ja też , chyba grypa żołądkowa
- mam świetny lek , zaraz pani przejdzie
- nie , nie , dziękuję , już pójdziemy , położę się to przejdzie
- niech pani nie zapomni zabrać kolacji dla małej i męża - dodała pani domu - współczuje pani , grypa żołądkowa to paskudna sprawa
- dziękuję , państwo są za dobrzy dla nas
Było po dziesiątej wieczór , gdy wróciły do domu . Mąż już spał . Ania coś rysowała przy lampce
i jadła zimnego kotleta znalezionego w lodówce i jajko z sałatką .
Stefania klapnęła na wersalce , bez rozkładania , bez wyjmowania pościeli , bez mycia .
Nie zrobiła nawet herbaty małej Ani .


 

piątek, 19 lipca 2013

Rozdz II odc 4

     Wyszła chwiejąc się na nogach , nie docierało jeszcze do jej świadomości wydarzenie z ostatniej chwili . Rozbolał ją żołądek , ale nie poszła do toalety , chciała natychmiast opuścić budynek szkoły ,
do domu też nie wróciła , zadzwoni później po dzieciaki , już od państwa Makowskich , do osiemnastej pięć godzin , w życiu nie widziała tych kobiet , skąd mają te kwity? , nie brała też od nich pieniędzy , a może to dla wnuków , ale nie , one mówiły , że dla nich , uwierzą im , prokurator
i policja też , skąd do osiemnastej wezmę , ile to , zaczęła liczyć
- proszę bardzo - usłyszała sympatyczny głos gospodyni , sama nie wie , kiedy znalazła się przy furtce . Gospodyni od razu zobaczyła zmianę w wyglądzie swojej pomocy domowej
- co się stało pani Steniu?
- a nic
- proszę , niech pani usiądzie , zaraz zrobię kawę , blado pani wygląda , jakieś zmartwienie? , pewnie
dzieci chorują , albo mąż , proszę powiedzieć , może potrafię pomóc - pani Mariola mówiła tak serdecznym i ciepłym głosem , że Stefania uspokoiła się nieco . No oczywiście o zajściu w szkole nic
nie wspomni , ale o chorym mężu .. , nigdy nie kłamała , bała się , że od razu zostanie zdemaskowana
- mąż potrzebuje drogiego leku
- taaak kochana , ja rozumiem , dzieci mi też niedawno chorowały , musimy  sobie pomagać , ile pani
potrzebuje?
- sporo , tysiąc złotych - odparła ściszonym głosem , potrzebowała tysiąc osiemdziesiąt , ale dziewięćdziesiąt miała w domu , najwyżej zostaną bez grosza , jedzenie dostaną , a mężowi zaniesie.
- to nie za mało? - gospodyni zdała się czytać w jej myślach - lek pewnie jest droższy i pani już wydała oszczędności , proszę oto tysiąc pięćset , żeby pani nie chodziła bez grosza , jak to z dziećmi
a to loda , a to ciastko ..
- dziękuję pani , ja oddam
- niech się pani kochana nie przejmuje , jak będzie pani miała
Stefania uwijała się jak w ukropie , ze zdwojoną siłą za tak dobre i wrażliwe serce gospodyni przygotowywała przysmaki , strojąc je jeszcze bardziej , niż zazwyczaj .
Za pięć szósta była już pod gabinetem . Punkt szósta drzwi otworzyły się
- proszę - oficjalnym , dobitnym głosem powiedziała dyrektorka - ma pani pieniądze?
Była sama , Stefania odetchnęła , spodziewała się więcej kobiet.
- tak mam , ale
- proszę , oto pokwitowanie , proszę wstąpić jeszcze do sekretariatu , żegnam
- ależ pani dy....
- żegnam - powtórzyła przez zęby , prawie krzycząc i otworzyła drzwi .
Sekretarka wyraźnie czekała na nią pomimo późnej , jak na szkołę pory
- dzień dobry pani Haniu , pani jeszcze pracuje o tej porze - próbowała nadać naturalnego brzmienia
swojemu głosowi
- proszę przeczytać i podpisać - oficjalnie , bez dzień dobry powiedziała sekretarka z którą przyjaźniła się i pracowała wiele lat . Przychodziła do niej nawet na kawę , bo to blisko , z tyłu budynku szkoły . Już miała na ustach słowa wyjaśnienia , ale spostrzegłszy pogardliwe spojrzenie ,
zrezygnowała . Wzięła arkusze do ręki , zaczęła czytać i zamarła .
-

czwartek, 18 lipca 2013

Rozdz II odc 3

     Pani domu bardzo serdecznie powitała gościa , poczęstowała kawą , Marcela przyniosła kawałek tortu i ciasto z truskawkami.
- pani pracuje w szkole , świetnie się składa , mamy zazwyczaj gości z wyższych sfer i potrzebujemy
ludzi kulturalnych , świetnie gotujących , właśnie takich jak pani
- dziękuję - odparła pani Stefania - nie wiem czy zasłużyłam sobie na tyle pochlebnych słów?
- o na pewno , będzie tu pani jak w domu , rodzinna atmosfera , czy może pani zacząć od jutra?
- raczej tak
- to świetnie , mamy gości o szesnastej
- przyjdę na dziesiątą , zrobię zakupy i wszystko przygotuję
Następnego dnia poszła z Karoliną . Szybko posprzątali dom , podwórko z pomocą Marceliny , chyba
też pracującej u państwa , ale Stefania nie pytała i pojechali z kierowcą państwa Makowskich po
zakupy . pracy było sporo , ale przy świetnej organizacji i pomocy  do piętnastej wszystko było gotowe . Wszystko pięknie przystrojone z kunsztem i wręcz pedanterią zachwyciło gości i gospodarzy .
- może dać pani jakąś zaliczkę ?
- dziękuję pani bardzo
- to ja pani dziękuję

- dostałam  zaliczkę - pochwaliła się zaraz po powrocie , kupimy Ani i Karolince nowe buty
- super mamusiu - ucieszyły się obie
- a jacy mili gospodarze - chwaliła podekscytowana Karolinka - mają wszystko automatyczne i fajnie
się robi , do wszystkiego są roboty
- rzeczywiście wszystko zmechanizowane i bardzo mili ludzie - dodała Stefania - jutro zaprosili też
ciebie Aniu
- hura , super
Pani Stenia zadomowiła się na dobre u Makowskich. Przychodziła z reguły z córkami , razem jedli ,
a pani Mariola dawała jej jeszcze dla męża , także już w domu w ogóle nie musiała gotować.Dostała
też , po dzieciach państwa Makowskich , prawie nowe , markowe ciuchy.
Pan Jerzy jadł ze smakiem przyniesiony obiad : kotlet schabowy , ziemniaki , kapusta i kompot malinowy
- to bandytyzm , dzwoniłem o rehabilitację , za pięć lat w Ciechocinku , gdzie indziej mniej więcej za
półtora roku , jak ja wyleczę tą nogę?
- nie przej.... - rozmowę przerwał dźwięk telefonu - tak pani dyrektor , rozumiem , natychmiast.
- dyrektorka mnie wzywa , mówi , że to pilne , pewnie w sprawie mojego programu autorskiego ,
czekajcie , nie widzieliście tej pomarańczowej teczki?
- jest mamusiu w kuchni , tam ostatnio pisałaś
- a , jest , pa kochani , jeszcze wpadnę przed pójściem do Makowskich
- do widzenia mamusiu - Karolinkę pocałowała w policzek , Anię w główkę i wyszła. nie

- Dzień dobry pani zapraszam - dyrektorka była bardzo oficjalna , obok siedziały dwie starsze kobiety , może babcie jakichś uczniów
- dzień dobry , pani zbierała na obiady , tak?
- tak , wszystko rozliczyłam , już i za czerwiec
- jest pani tego pewna?
- ależ tak pani dyrektor , papiery wszystkie są w sekretariacie , a coś się nie zgadza?
- owszem , pobrała pani pieniądze za obiady od tych dwóch starszych pań i kilku innych,
żadnych obiadów nie dostały , to są starsi , schorowani ludzie , doprawdy brak mi słów , wieloletnia
pracownica szkoły , nigdy bym .. e , szkoda słów
Stefania osłupiała : - ależ ja te panie pierwszy raz na oczy widzę
- czy to jest pani podpis ?
- taaak , ale
- panie pozna..
- tak to ona , zapewniła ,że wszystko załatwione , że smacznie , tanio , myśmy namówiły koleżanki ,
jak my teraz wyglądamy , na oszustki na stare lata - staruszka ukryła twarz w dłoniach
- ależ to niepo - próbowała odezwać się
- to już szczyt wszystkiego - zirytowała się dyrektorka - ile jest paniom winna? - zwróciła się do kobiet
- nam , tak jak na tej kartce , sto osiemdziesiąt złotych i pani Okowej też i pani Stefanowej i Kaziukowej
- jeszcze Leonowej i Władkowej , my schorowane kobiety , pani odda - dodała druga
- ale ...
- ani słowa , dzisiaj o osiemnastej pani melduje się u mnie z pieniędzmi dla tych kobiet
- dziękujemy kochanej pani kierowniczce , pan Bozia pani wynagrodzi , a Władkowa mówiła , żeby
nie iść , bo panie się pewno zmówiły i nic z tego , a ja powiadam chodźmy i pani szlachetna
Stefania otworzyła usta , żeby coś powiedzieć , ale dyrektorka uprzedziła :
- o osiemnastej , sześć razy sto osiemdziesiąt dla tych pań , wolę uniknąć rozgłosu i prokuratury ,
myślę , że pani również , żegnam.
Stefania nie mogła zrobić kroku
- żegnam - powtórzyła dobitnym głosem prawie krzycząc , co jej się nigdy nie zdarzało
 

Rozdz II odc 2

     Pani Stefania Nowicka była nauczycielką biologii a mąż Jerzy  prowadził dość dobrze prosperującą piekarnię . Uczciwość i starannie dopracowane receptury zapewniły mu stały zbyt i przyzwoite dochody . Nie pił , nie palił , do restauracji nie chodził , przecież żona gotowała znakomicie , tylko dom i praca . Pani Stefania lubiła swoją szkołę , dzieciaki też ją lubili.
Już w czasie studiów poznała przyszłego męża , pobrali się . O jak się cieszył z narodzin Karolinki ,
cztery lata później przyszła na świat Ania . Jaki ja jestem szczęśliwy z wami - mawiał - jesteście
sensem mojego życia . Kupili plac i rozpoczęli budowę wymarzonego domu .
- wreszcie wyprowadzimy się ze służbowego mieszkania - cieszyli się - gdy Karolinka biegała z małą
Anią  w wózku po ich własnym placu , a dom już sięgał pierwszego piętra .Będzie jak w bajce.
- teraz już eksportuje pieczywo do Rosji , to szybko wykończymy i umeblujemy według waszych
życzeń - mawiał
Niestety , pieniądze za wysłany towar nigdy nie dotarły , firmy okazały się fikcyjne , ale podatek
VAT prawdziwy , komornik zlicytował plac z rozpoczętą budową na poczet należności Urzędu Skarbowego , zostały długi u hurtowników za mąkę , cukier , nie wypłacone pensje pracownikom
i czynsz najmu lokalu .
Pan Jerzy załamał się , nachodzili dłużnicy , wprawdzie , dzięki jego  pracowitości , dorywczym
zajęciom (piekarzy potrzebują) i handlu na bazarze część długów udało się spłacić , ale nocna praca
w piekarniach nadwątliła jego zdrowie , zaczął cierpieć na zwyrodnienie stawów , gorączkował.
Pani Stefania dorabiała korepetycjami i nauczaniem angielskiego w prywatnej szkole . Zarabiała
nieźle , ale choroba męża , który zaciskając zęby dalej chodził na nocki , leki , podręczniki - Ania
poszła do pierwszej klasy no i jeszcze długi , na szczęście już tylko cztery tysiące , no i czynsz za
mieszkanie , które dawniej dostała z tyłu budynku szkoły , na szczęście też niewielki.Ale praca
w prywatnej szkole skończyła się . W sąsiedztwie powstały dwie filie szkół językowych z nowoczesnymi salami audiowizualnymi , a więc zredukowano etaty . Na szczęście wyszli z długów.
- nic się nikomu nie należy , jakie to szczęście , huraaa - powtarzał chodząc po pokoju pan Jerzy ,
nawet przestał utykać z tej radości . Pani Stefania przygotowała wspaniałą kolacje , było nawet piwo
grzane z miodem i z jajkiem . Karolinka chwaliła się zrobionym z zapałek wiatrakiem ( zawsze lubiła
chłopięce zajęcia) a Ania nowym rysunkiem i szóstką , którą za niego dostała.
W dwóch malutkich pokoikach szkolnego mieszkania nareszcie zapanowała namiastka małego szczęścia. Renta Jerzego szła na leki i komorne , a pensja nauczycielska ( etat  w państwowej  szkole przecież został) i korepetycje na skromne życie wystarczały. Zapanował tak dawno upragniony spokój , dzieci stały się mniej nerwowe , a nawet radosne . Karolinka robiła teraz okręt Santa Maria ,
z modelarza , a Ania siedząc na kolanach szeptała do ucha ; kocham cię tatusiu . Pan Jerzy zapomniał
nawet o chorobie i bólu , a wpatrywał się w powracającą radość w oczach dzieci . Jeszcze będą mieli
wszystko - powtarzał sobie , tylko chwilę odetchnę , podleczę nogę i coś zorganizuję.
- Wiecie co? - wpadła podekscytowana pani Stefania - spotkałam Sandrę , koleżankę z pracy , potrzebują u pewnych bogatych ludzi pomocy do domu , mogłabym chodzić popołudniami , podobno
nieźle płacą
- ale będziesz się przemęczać , już jakoś sobie radzimy - odparł Jerzy
- pójdę chociaż porozmawiać , lubię gotować , umówiła mnie na dziewiętnastą , a co robisz córeczko?
- sklejam okręt , będzie taki , jak na rysunku
- zupełnie jak chłopak : noga , zapałki , czołgi , samochody , a teraz okręt - odezwał się Jerzy - Ania ,
to porysuje , ale też nie bawiła się lalkami , ale te wyklejanki są śliczne i ten pociąg z pudełek.
- lalki to dla małych dzieci - skomentowała młodsza
- mój wielki mały szkrabie - ojciec pocałował główkę dziecka i przytulił do siebie



 

środa, 17 lipca 2013

Rozdział II

            Na mostku oddzielającym dwa sporych rozmiarów oczka wodne przy okazałej willi w podwarszawskim Wilanowie na dębowych , robionych na specjalne zamówienie ławach ogrodowych
siedzieli goście , a właściwie sąsiedzi państwa Pawła i Marioli Makowskich , zaproszeni na grilla .
Była sobota ,połowa lipca ,od źródełek powiewał przyjemny chłodny wiaterek.
- Państwo macie klasę i własny styl - odezwał się pan Henryk , właściciel kliniki weterynaryjnej
- wszystko to budowaliśmy sami z mężem od podstaw , według naszych projektów - dumnie odparła
pani Mariola
- gratuluję gustu i dobrego smaku - odrzekł pan Sebastian właściciel pensjonatu w Jastarni - u państwa , niby to na grilla , a tyle smakołyków i te sałatki takie smaczne , widać , że własnej roboty
- o tak , wszystko robimy sami , bo te kupne są do niczego , no proszę kochani , częstujcie się.
Gdy gospodarz polewał Finlandię , pani Stenia , wraz z dwunastoletnią Karoliną i ośmioletnią
Anią podawali do stołu , elegancko przystrojone przysmaki .
- może usiądziecie z nami chwilę? - zaproponowała pani domu
- dziękujemy , ale dzieci jeszcze mają dużo lekcji - odrzekła pani Stenia i obsłużywszy gości oddaliła się wraz z córkami
Dzieci państwa Makowskich pływały wraz z dziećmi gości w baseniku.Nagle odezwał się telefon pana Pawła - o przepraszam państwa , musimy wyjechać  na pół godzinki , zaraz wracamy , proszę się czuć jak u siebie
- ależ prosimy - odezwały się głosy , wszyscy mieli prywatne firmy i doskonale rozumieli konieczność tak nagłego wyjazdu
- te dzieci pani Stefanii są jakieś smutne - odezwał się pan Marek , konserwator zabytków , wykładowca Akademii Sztuk Pięknych , gdy okazałe Volwo gospodarzy wyjechało z bramy
- ale co ty Marek opowiadasz , niczego im nie brakuje , mają najmodniejsze , drogie ubrania , jedzą
smakołyki , których nie jedno dziecko nie widziało , Makowscy to porządni i mili ludzie a panią
Stefanię z mężem inwalidą i  córkami przygarnęli pod swój dach i specjalnie dla nich wyremontowali i umeblowali budynek gospodarczy , traktują ich jak rodzinę - odparła pani Małgosia żona Sebastiana
- brakuje im tego spontanicznego uśmiechu - ripostował pan Marek - tej dziecięcej radości i ta mała ma takie smutne oczy
- nie zawracaj głowy , ta Anka to wredny bachor , naopowiadała bzdur swojej nauczycielce , a ta przysłała jakieś baby z socjalnego , potem sama przyznała się , że wszystko wymyśliła
- nie byłbym tego taki pewien Małgosiu - pan Marek nie dawał za wygraną - coś mi tu nie gra , a dlaczego te dzieci nie bawią się razem?
- no chyba słyszałeś , że mają dużo lekcji
- nasze też mają , popatrz na nich , są wesołe i radosne , a tamte
- zaraz przyjdzie Mirek , dyrektor ich szkoły , to powie co jest grane , sam przyszedł wtedy do Nowickich i wszystko wyjaśniał - o właśnie idzie
- dzień dobry państwu - wchodzący z nonszalancją przywitał się ze wszystkimi , demonstracyjnie
pocałował panie w rękę - a gdzie gospodarze ?
- musieli pilnie wyjechać , zaraz wrócą
- a panie dyrektorze - odezwał się pan Henryk - co to było z dzieciakami tej Stefanii? - tu Marek
się spiera ..., no może brudzia?
- z przyjemnością - dyrektor szkoły czuł się zaszczycony , sama śmietanka towarzystwa - no wiecie
państwo , jak to dzieci , mają bujną wyobraźnię , często wymyślają różne historyjki , czym bardziej
tragiczne tym lepiej , by zaistnieć w grupie i czymś zaimponować , a młoda niedoświadczona nauczycielka uwierzyła i zamiast przyjść do mnie , to do psychologa , a ta do poradni i problem
gotowy . Państwo Makowscy zaprosili mnie - przerwał , by wychylić następny kieliszek , Finlandia
to nie byle co , jak na dyrektorską kieszeń - i osobiście zobaczyłem , że to bzdura , a mała musiała
wszystko odwołać i przeprosić
- zdrowie dyrektora - krzyknął Sebastian
- zdrowie pa..
- zaraz , zaraz , wlej mu szklankę , karniaka dyrektorze
Pan Mirosław nie dał się prosić
- czasami mam dosyć tych bachorów panie Hen
- jaki panie , karniaka
Dyrektor miał już nieźle w czubie
- oo Heeniu , przepraszam , ale zapoznałem , bachor dostał nauczkę , matka też nie lepsza , jeszcze
jej broniła
- widzisz - Małgosia zwróciła się do Marka - Mirek wie najlepiej , sam to wyjaśniał , mówiłam , że
Makowscy to bardzo Fajni i pomocni ludzie i nikomu krzywdy nie zrobią , a ta Anka to wredny bachor
- ale dostała za swoje i ta gówniara , ta wielka kochana jej pani też dostała naganę z wpisem do akt
jak nie ma doświadczenia to niech słucha starszych pedagogów , no ale zapoznałem was i Pawełka
z Mari -głos stawał się coraz bardziej bełkotliwy , chciał wstać , by przywitać wracających gospodarzy , ale nogi odmówiły posłuszeństwa . Pomóżcie - poprosił Paweł - zaraz ma przyjść ksiądz
dobrodziej.
Henryk i Sebastian , przy pomocy gospodarza przenieśli szlachetne zwłoki pana dyrektora zespołu
szkół , doświadczonego pedagoga i wychowawcę do sypialni na piętrze i wrócili na pomost.
Pani Stenia wraz z gospodynią podawali już płonące lody , kiedy kilkuletni fort proboszcza , nijak
nie pasujący do nowych limuzyn zaparkował pod bramą . Gościa wyszli powitać obydwoje gospodarzy
- o witamy tak miłego gościa , prosimy , prosimy
Ksiądz po przywitaniu i kolacji zaczął :
- takich porządnych i przykładnie po katolicku żyjących rodzin wśród ludzi zamożnych rzadko się
spotyka , pobożni i czynem świadczący miłosierdzie .Przygarnięcie pani Steni z mężem inwalidą
i dwójką dzieci to są czyny miłosierdzia , wszędzie daję to za przykład, prawda ,proszę państwa?
- ależ tak proszę księdza - żarliwie zapewniła pani Małgosia - i wdzięczności nie ma , jeszcze kłopoty
- a tak , z tą małą , podobno coś nazmyślała w szkole i na apelu dostała naganę , ale Pan Bóg państwu
wynagrodzi , że jej przebaczyliście , oto drugi przykład cnoty chrześcijańskiej
- ależ proszę księdza , bo pofruniemy do nieba , no proszę teraz deserek
- płonące lody?-zdziwił się ksiądz
- to nie problem , pali się spirytus - zawyrokowała pani domu
- no tak , to ja już państwa pożegnam ,na jutro muszę jeszcze kazanie przygotować
Inni goście , zachwyceni serdecznością i gościnnością gospodarzy też zaczęli rozchodzić się do własnych domów , zapraszając oczywiście na grilla do siebie.Na niebie zapadła gwiaździsta , bezchmurna noc . Spokojna , szczęśliwa , czy dla wszystkich?
Z pięknie wyremontowanego budynku gospodarczego dochodził jakby stłumiony , rozpczliwy
głos dziecka :    " Uratuję cię tatusiu "   , ale może się przesłyszeli , wypili przecież sporo alkoholu.


 
Google AdSense Konto hostowane Identyfikator wydawcy: pub-8560694017410181 adam13x@wp.pl 2 Wyloguj się Strona główna Moje reklamy Zaakceptuj lub zablokuj reklamy Raporty skuteczności Pomoc Treść Jednostki reklamowe Kanały niestandardowe Kanały URL Style reklamy Inne usługi Treść > Jednostki reklamowe Obecnie masz tylko konto hostingowe, więc kod reklamy będzie wyświetlany jako puste miejsce poza witrynami partnerów hostingowych. Aby dowiedzieć się, jak wyświetlać rzeczywiste reklamy w innych witrynach, zapoznaj się z naszym Centrum pomocy. Nazwa Rozmiar reklamy Średni prostokąt – 300 x 250 Typ reklamy Tylko reklamy tekstoweReklamy tekstowe i displayoweTylko reklamy displayowe Wyświetl przykłady typów i rozmiarów reklam Reklamy rezerwowe Pokaż puste miejscePokazuj inne reklamy z innego adresu URLWypełnij przestrzeń jednolitym kolorem Kanały niestandardowe Utwórz nowy kanał niestandardowy Brak kanałów niestandardowych do dodania Nie dodano żadnych kanałów niestandardowych Styl reklamy (tylko reklamy AdWords) Wybierz styl reklamy Użyj ustawień niestandardowych Ta jednostka reklamowa ma własne ustawienia stylu zamieszczone poniżej. Aby zmienić te ustawienia w przyszłości, potrzebna będzie edycja jednostki reklamowej. Obramowanie # Tytuł # Tło # Tekst # Adres URL # Styl narożnika . . . Rodzina czcionek Użyj wartości domyślnej kontaDomyślna rodzina czcionekArialVerdanaTimes Rozmiar czcionki Użyj wartości domyślnej kontaDomyślny rozmiar czcionkiMałaŚredniaDuża Utwórz nowy styl reklamy za pomocą tych ustawień niestandardowych Zapisz Pobierz kod Anuluj Wyświetl w: Klasyczny | Niska przepustowość łącza © 2013 Google-Warunki korzystania z usługi Reklama została utworzona Kod reklamy Możesz wkleić ten kod do dowolna strona internetowa lub witryna, który jest zgodny z naszą zasady programu. Typ kodu SynchronicznieAsynchroniczny (BETA) Kod reklamy Pomoc w implementacji kodu można znaleźć w naszym Podręcznik implementacji kodu. Zamknij