Łączna liczba wyświetleń

Translate

Szukaj na tym blogu

sobota, 14 lutego 2015

Rozdz IV odc 12

       Detektyw Henryk Musiał wysłuchał z należytą uwagą opowieści pani Stefanii
- nie bardzo rozumiem , jesteś pewny , że to Makowscy ?
- absolutnie tak - dobitnie , cedząc każdą sylabę odparł Salwanicki
- ale jaki by mieli w tym interes ?
- to proste , snobizm , chcieli mieć tanio służącą po studiach , umiejącą zrobić wykwintne przyjęcia tanim kosztem
- ale tyle zachodu , te staruszki , myślisz , że dyrektorka też była w zmowie ?
- myślę , że nie - odparł prezes - dała się tylko zmanipulować
- to czego oczekujesz ode mnie , mam znaleźć te staruszki ? - właściciel renomowanej , szanowanej i budzącej powszechny respekt agencji detektywistycznej upił łyk kawy
- staruszek prawdopodobnie nie znajdziesz , miały rosyjski akcent , ale te kwity pewnie są u dyrektorki , bądź łaskaw je wydobyć
- i co ? , tylko to ? , bo jak jesteś pewny , że to oni uknuli .... , a ja biorę czterdzieści tysięcy honorarium , po co ci płacić tyle kasy ?
- nie martw się o moją kasę , chcę mieć niezbite dowody , żeby nie było najmniejszych wątpliwości , że to tylko moje przypuszczenia , dać ci zaliczkę ?
- nie trzeba , zapłacisz po wszystkim , muszę przyznać , że to dziwna sprawa , nie mogli po prostu zatrudnić służącej ?
- wcale nie dziwna , normalnie za takie traktowanie każdy by im zrobił koło pióra , a tak , złodziejka , bezdomna , mąż chory - pan Zygmunt próbował nadać swojemu głosu spokojny ton
- jakie traktowanie ? , chcę poznać szczegóły
- powiedz dziecko
- ta franca biła nas po twarzy , wyzywała od znajdów , żebraków , darmozjadów , szarpała za włosy , Anka ma jeszcze pręgi na plecach po kablu od starego żelazka - głos Karoliny stopniowo przechodził w krzyk - nie daruję tej małpie , rozumie pan ?
Pan Henryk popatrzył na czerwoną twarz dziecka , przez chwilę spojrzał w jego oczy i natychmiast spuścił wzrok , wyczekiwał reakcji prezesa , nastała chwila ciszy .
- skąd wytrzasnąłeś to stworzenie , patrzyłem w oczy wielu groźnym przestępcom , a wystraszyłem się oczu dziecka , z tych oczów biły pioruny , myślałem , że mnie nimi zastrzeli .
Salwanicki wstał , ujął za ręce - obiecałaś spokój -  powiedział łagodnie
- tak , przepraszam - z oczów dziecka natychmiast zniknęły pioruny i spojrzało na niego słodkim , ufnym , pełnym wdzięczności wzrokiem
- dodam tylko , że ciężko choremu człowiekowi , z gorączką kazali w mróz pracować w ogrodzie , mało nogi nie stracił
- to nie mogli się poskarżyć w szkole ?
- owszem , powiedziałam , to zaprosili dyrektora szkoły , spili go , ja miałam przerąbane , musiałam przeprosić za kłamstwo i dostałyśmy naganę , razem z naszą panią - odezwała się siedząca do tej pory cicho ośmioletnia dziewczynka
- to wszystko prawda ? - detektyw spojrzał z niedowierzaniem  na prezesa
- owszem mój drogi , stare porzekadło głosi " Nie ma większego tyrana , jak wyjdzie z chama na pana " to są mądrości ludów
- znałeś ich wcześniej ?
- owszem , z wiochy zabitej dechami , pomogłem , wyciągnąłem z bagna , dałem dach nad głową , żarcie i dobrą pracę i to był mój największy życiowy błąd , za to ja straciłem wszystko
- jak to ? - wtrącił Henryk
- na razie nie istotne , wkrótce część tego błędu zostanie naprawiona , prawda dzieciaki ?
- tak i kochamy pana za to - Ania popatrzyła na niego dużymi czarnymi oczami , na twarzy Karoliny pojawił się nienaturalny , złowrogi , porozumiewawczy uśmieszek
- "Nie ma większego tyrana , jak wyjdzie z chama na pana " - powtórzył detektyw wychodząc
- no tak " człowiek ze wsi wyjdzie , ale wieś z człowieka nie wyjdzie "

niedziela, 10 sierpnia 2014

Rozdz IV odc 11

   Tym razem narada rodzinna odbyła się bez zakłóceń . Wprawdzie początkowo szwagierki , tak jak i Mariola wyrażali powątpiewanie , wydawało im się to zbyt proste , żeby okazało się realne , ale Paweł znalazł na to sposób :
- zaprosimy tego sąsiada , to wam wszystko wyjaśni
Pomysł spodobał się pozostałym i natychmiast wydzwoniono pana Wiktora , który z entuzjazmem przyjął zaproszenie i zjawił się niemal natychmiast
- oto honorowy gość dzisiejszego wieczoru - zawyrokował gospodarz i szarmanckim gestem przedstawił mu pozostałych .
Wyciągniętą rękę ściskali z namaszczeniem , a fakt pocałowania w rękę szwagierek , pomimo , że nie należały do osób nieśmiałych wywołał lekki rumieniec .
Pan Wiktor pokrótce wyjaśnił cały plan , sposób wydobycia , poparcie i ochronę tamtego państwa , a także całkowite sfinansowanie kosztów wyjazdu
- jak państwo sami widzicie - kontynuował - nie ponosicie żadnego ryzyka , koszty pokrywam ja i absolutnie nie zażądam ich zwrotu , a te wspaniałe państwa dzieciaczki też pojadą ? - Pan Wiktor nie czekając na odpowiedź zwrócił się do dzieci
- wiecie jaka frajda was czeka , Afryka , chyba nigdy nie mieliście tak wspaniałej wycieczki , samba , rumba , prawdziwi Murzyni , nawet sobie nie wyobrażacie , jak będzie super , musicie koniecznie wiercić rodzicom dziurę w brzuchu żeby was wzięli , nie dajcie się zbyć , obiecujecie dotąd marudzić aż się zgodzą ?
- tak - odpowiedziały chórem dzieciaki
- a ja powiem , że zachoruję i umrę jak mnie nie wezmą - powiedziała Paulinka , córka gospodarzy
- jaka mądra dziewczynka , jaka bystra - pochwalił gość
- my też się nie damy - zapewniali chłopcy - obiecujemy panu
- ok przybijcie piąchę - dzieci po kolei uderzały w podniesioną dłoń gościa - pamiętajcie , umowa honorowa .
- tak jest , nie zawiedziemy pana
- ok , jesteście tak super , ekstra fajni , że mi się aż humor poprawił , zapewniam was , że tak superowsko jeszcze nie mieliście i nigdy nie będziecie mieli , przepraszam państwa , że nabuntowałem dzieci , ale byłaby to wielka strata dla nich i edukacyjna i wychowawcza
- o ile po drodze nie ugotują nas w kotle jacyś ludożercy - odpowiedziała Hanka , siostra Marioli
- hura , będą prawdziwi ludożercy i Indianie - wykrzyknęli chłopcy
Pan Wiktor uśmiechnął się
- zapewniam szanownych państwa , że prosto z lotniska odbierają nas rządowe helikoptery i lądują na zamkniętym i świetnie chronionym terenie , piloci z reguły nie jadają ludzi
- ale my się kompletnie na tym nie znamy - odezwał się pan Henryk , mąż pani Hanny
- ależ nauczycie się państwo w dwie godziny , tu nie ma filozofii , każdy się może nauczyć , tylko nie każdy jest tak uczciwy , honorowy jak szanowni państwo , wiadomo ludziom pieniądze odbijają , a z tak miłymi sąsiadami to co innego , każdy weźmie swoje po milionie lub dwa i wszystko odbędzie się w sposób cywilizowany i na wysokim poziomie , mówię o dolarach oczywiście .
Obecnych zamurowało , zawrotna suma , w dodatku wypowiedziana z takim spokojem zrobiła wrażenie . Dłuższe milczenie przerwał pan Wiktor
- niestety muszę już państwa pożegnać , nie wiedziałem , że będę miał zaszczyt gościć u tak miłych ludzi i zaplanowałem ważne spotkanie , państwo rozumiecie
- ależ naturalnie - odezwał się Paweł - chociaż ogromnie żałujemy , że nas pan opuszcza
Gość wychodząc , spotkał po drodze Karolinkę , córkę pani Stefani , która przypadkiem właśnie dzisiaj zjawiła się by pomóc mamie , stojącą z tacą za drzwiami saloniku bezpośrednio przylegającego do pokoju gościnnego
- pamiętaj , każde słowo i uważaj na dzieci , są bardzo bystre - wyszeptał pan Wiktor
Dziecko spojrzało na niego , uśmiechnęło się i porozumiewawczo skinęło głową , w oczach miało iskierki .
Ma charakter dziewczyna , zacięte stworzenie - pomyślał

sobota, 24 maja 2014

Rozdz IV odc 10

       W domu Makowskich panowała napięta atmosfera . Niepokój udzielił się także Pawłowi , choć znany był ze stoickiego spokoju i wesołego usposobienia wśród sąsiadów i znajomych . Za chwilę miała się odbyć narada rodzinna .
- coś mam złe przeczucia , to szmat drogi , czy to wszystko prawda , co on mówi , to strasznie niebezpieczne , a jak to jakiś kant ? - głos Marioli wyrażał po raz pierwszy od lat uczucie lęku , szeroko otwarte oczy wpatrzone w Pawła oczekiwały wsparcia , otuchy.
- muszę przyznać , że mnie również czasami ogarniają wątpliwości , ale pomyśl , podróż opłaca , sporo kasy pożyczył bez kwitu , żadnych pieniędzy od nas nie chce , a tylko daje ...
- i to mnie właśnie niepokoi , spotkałeś drugiego takiego ?
- owszem , i to taki sam frajer - Paweł zaczął nerwowo chodzić po salonie - o właśnie jadą .
- szlag by to trafił , popatrz - Mariola podbiegła do okna - co za pech , jeszcze tego darmozjada tu nie było , znowu będzie wyłudzał kasę , że to nie ma siły na tych sukinsynów . Ale grymas na twarzy gospodarzy natychmiast zmienił się w szeroki i ujmująco uprzejmy uśmiech :
- ależ prosimy czcigodnego księdza dobrodzieja , witamy w niskich progach - gospodyni wylewnym gestem zaprosiła gości do stołu
- a szanowny pan to kościelny ? - zapytał Paweł
- widać , że państwo rzadko bywacie w kościele - zawyrokował dobrodziej - to nasz organista
- czcigodny ksiądz wybaczy , ale ta opinia jest dla nas krzywdząca , do kościoła chodzimy często , ale nie należymy do osób robiących to na pokaz , a szanownego pana na górze nie widać - zawyrokował Paweł
- no nie gniewajcie się kochani , przecież żartowałem , państwo są zawsze bardzo zacni i pobożni , no i z taką troską dbacie o potrzeby kościoła - proboszcz ze smakiem przyglądał się jak na stole przybywa wykwintnych dań
- przepraszamy , że tak skromnie , ale nie byliśmy przygotowani - skomentowała Mariola
- no nie przesadzajmy , nie przesadzajmy , to istne wesele , państwo zawsze mają klasę , prawda Franek - zwrócił się do organisty
- ależ naturalnie - mistrz ledwie zdążył przełknąć spory kęs kurczaka
- właśnie zbieramy na ekran , taki świetlny , on kosztuje piętnaście tysięcy - zaczął - a dla pana Franciszka byłoby i dla wiernych ułatwienie - głos brzmiał nieskładnie
- możemy ofiarować tysiąc , mieliśmy spore wydatki
- może chociaż tysiąc pięćset ?
- dobrze , niech będzie - Paweł wyszedł po pieniądze , był tak wściekły , że nie mógł odmówić sobie żartu - posłuchajcie państwo , tonie okręt , wierni zwrócili się do księdza by odprawił Mszę św .
- nie zdążę - odparł ksiądz
- to może tylko najważniejszą część - prosili przestraszeni
- no chyba , że tak - zdjął kapelusz i zaczął zbierać tacę

- 

sobota, 22 marca 2014

Rozdz IV odc 9

     W willi Wiktora Zawiślańskiego panowała miła atmosfera , stół obficie zastawiony , specjalnie dla tak zacnych i miłych gości , jak zapewniał gospodarz , upolowano dwa bażanty i zrobiono pasztet z zająca .
- ależ szanowny sąsiedzie - odezwała się Mariola - myśmy przyszli tylko z wielkiej sympatii i szacunku dla tak wspaniałego człowieka , jak sąsiad i czujemy się strasznie głupio , że narobiliśmy tyle kłopotu ...
- ależ zapewniam szanownych państwa , że czuję się zawsze ogromnie zaszczycony gościć tak zacnych ludzi u siebie i o żadnym kłopocie nie może być mowy - gospodarz ukradkiem zerknął na dwoje dzieci Makowskich - jakie są sympatyczne , jakie mają nienaganne maniery , od razu widać ogromny kunszt i wkład pracy wychowawczej szanownych państwa , czy to są wszystkie dzieci w rodzinie ?
- no , nie - odparł Paweł - siostra Marioli ma dwóch chłopców , a moja dwie dziewczynki
- to musi być wesoło u państwa , a jak tam firma ?
- a dziękuję - odparł Paweł - pomału się kręci , a u pana
- jak państwo widzą , miałem spore wydatki , willa , wykończenie to pryszcz , ale te dzieła sztuki uszczupliły mój kapitał nawet o trzydzieści procent , ale jakąś sumą jeszcze dysponuję i słyszałem ,że państwo mają chwilowe kłopoty w związku z rozbudową firmy ?
- są  wspaniałe - zachwyciła się Mariola - rzeczywiście szukamy środków na rozwój
- chętnie pomogę , jakiej kwoty potrzeba ?
- jakieś dziesięć tysięcy - powiedział Paweł
- służę Państwu natychmiast , a może dwadzieścia ?
- no nie ukrywamy , że przydałoby się
Gospodarz wrócił za chwilę wręczając Pawłowi dwie paczki banknotów .
- dziękujemy serdecznie , już piszę pokwitowanie , no i odsetki oczywiście .....
- nie ma mowy wśród przyjaciół o żadnych odsetkach , ani pokwitowaniu , niedługo jadę do Afryki do kopalni złota to się trochę odkuję , aha , jak państwa decyzja  ?
- oczywiście jedziemy z panem , jeśli tylko wyrazi pan takie życzenie
- będzie mi bardzo miło , a czy państwa rodzina byłaby też zainteresowana ? , nie chcę brać ludzi przypadkowych , a do państwa mam pełne zaufanie .
- myślę , że tak , obie siostry z mężami , tylko dzieci trzeba ...
- ależ dzieci mogą jechać razem , będą miały fajną wycieczkę i niezapomniane wrażenia
- a koszty ?
- podróż państwu sfinansuję , a złoto po połowie , połowa dla rządu tamtego kraju , a połowa dla nas
- a to bezpieczne ? , to Afryka , dziki kraj - głos Marioli wyrażał nutkę niepokoju
- wyjeżdżam z kilkoma rodzinami już kilkakrotnie , jeżdżą też dzieci , mamy zagwarantowaną ochronę tamtego rządu i powtarzam państwu , że dla kilku milionów dolarów , nie narażałbym państwa i naszej przyjaźni na szwank .
Tym razem Mariola zawczasu ugryzła się w język .
- a kiedy wyjazd ? , pan rozumie , musimy wszystko przygotować
- myślę , że kilka miesięcy - swobodnie odparł gospodarz - rozumiem , że państwo są zdecydowani i nie muszę już nikogo szukać ?
- ależ oczywiście , słowo się rzekło i nie zrobimy panu zawodu .
Po wyjściu gości pod willę Zawiślańskiego zajechała taksówka , wysiadł z niej jakiś robotnik w hełmie i udał się do budynku .
- no i co ? - zapytał zdejmując hełm i upewniwszy się , że drzwi za służbą zamknęły się
- chcieli dziesięć tysięcy , pożyczyłem im dwadzieścia , może za dużo ?
- nie , w porządku , to znaczy , że pali im się grunt pod nogami
- na to wygląda , mówili , że na rozwój firmy
- dwadzieścia tysięcy , dobre sobie , a wyjazd ?  , załapali ?
- pewnie , aż im się oczy zaświeciły , był ten Marek w sprawie obrazów
- no , i
- domyśla się , że lipa , nawet podpuszczał , że ktoś chce kupić za bajeczną sumę , a kiedy odmówiłem , chciał ekspertyzy
- no , i
- powiedziałem dobitnie , że sprzedawać nie myślę , dzieła są autentyczne , a jak nie wierzy , to jego problem , potem wypił prawie butelkę koniaku i ledwo doszedł do domu , ale i tak nikt mu nie wierzy , ci byli zachwyceni i nie mają wątpliwości
- jesteś pewny , że pojadą ?
- absolutnie tak
- a dzieci i siostrunie ?
- też , od pewnego myśliwego dostałem trochę tłuszczu z bażanta i kilka piór , gospodyni kupiła młode kury , upiekła w tym sosie i przybrała tymi piórami , upiekła pasztet z gęsi , ale dla miłych gości był to specjalnie na ich cześć upolowany królik i bażanty
- wariat
- nie mniejszy niż ty
Makowskich , obserwujących z okna swojego domu trochę zdziwił fakt , że zwykłego robotnika stać na taksówkę , która prawie godzinę czekała na niego pod willą Zawiślańskiego .
- ten to ma gest , musi dobrze płacić robotnikom - skomentowała Mariola


niedziela, 23 lutego 2014

Rozdz IV odc 8

    Z zamyślenia wyrwał go głos  z sąsiedniej pryczy
- Witam , jestem Norbert - głos jego był spokojny , opanowany
- Jestem Marek , nie wiem co się stało , pamiętam tylko , że piliśmy w jakiejś knajpie ...
- Przywieźli cię nieprzytomnego , rzucałeś się na łóżku , musieli cię przywiązać , mnie jak tu przywieźli , to miałem już zero , specjalnie zażądałem badania alkomatem , jestem pilotem i jest to dla mnie bardzo ważne , sam rozumiesz .
- jesteś pilotem ? - głos Marka wyrażał wyraźne zaskoczenie
- tak , samolotów pasażerskich
- głównie na międzynarodowych - odparł spokojnie - jak tu trafiłem ? , zamówiłem sobie pizzę i piwo , zdążyłem wypić pół , żona z córką zmówiły się i zadzwoniły na niebieską linię
- co to takiego ? - zapytał Marek , nigdy nie miał do czynienia z prawdziwym  pilotem , rozmówca wzbudzał w nim szacunek i zachwyt
- jest to linia pomagająca ofiarom przemocy w rodzinie , one są sprytne , gdyby zadzwoniły bezpośrednio na policję , to po pół piwa nikt by mnie nie zabrał , ale jak dzwonią z niebieskiej linii , to policja nie ma wyjścia ,   każda najmniejsza ilość i zabierają
- a co im zrobiłeś ?
- bez przesady , chciały pieniądze na osobny samochód , sportowego Mercedesa , spłacam kredyt za dom , a przecież często wyjeżdżam , biorą mój , już dwa razy rozbiły , a ja tu już trzeci raz jestem - stonowany , łagodny głos pilota działał kojąco , Marek powoli odzyskiwał równowagę .
- jak to , przez nich ?
- tak , tu już mnie znają , nawet mi współczują
- i nie możesz ich zostawić , nawet dać im część majątku ?
- no wiesz , potem są miłe , przygotowują obiad i człowiek myśli , że znowu się jakoś ułoży
Rozmowę przerwał szczęk otwieranego zamka :
- Marek Porawiński ?
- tak
- proszę za mną - padła komenda , zeszli na dół
- no mój kochany , tym razem trochę przesadziłeś , o Boże , jak ty wyglądasz ? , jak półtora nieszczęścia , całą noc cię szukałam - głos Małgosi roznosił się echem po długim korytarzu - już wszystko zapłaciłam za ciebie , wracamy do domu .
- to gdzie ja byłem ? , wypuszczają mnie ? , co się stało ?
- w Izbie Wytrzeźwień mój drogi , może trochę przesadziłyśmy z mamą , chodź mamy dobre śniadanie .
Z Izby Wytrzeźwień przyszło powiadomienie do dziekanatu , dziekana akurat nie było , odebrał prodziekan , bliski kolega Marka , spojrzał z niedowierzaniem , potem zmiął w dłoni arkusik urzędowego pisma i wrzucił do kosza . 

sobota, 8 lutego 2014

Rozdz IV odc 7

   Pan Marek wrócił do domu po północy i od razu poszedł spać . Obudził się z bólem głowy , nie przywykł do picia takiej ilości alkoholu , a ponieważ pił rzadko , żona przeszła nad tym do porządku dziennego .
- wiesz Małgosiu , zaczął przy śniadaniu , co jest grane z tymi tak zwanymi dziełami sztuki , to , że nie są oryginalne , tego jestem pewien , ale on nie chce ich sprzedać nawet za miliony dolarów , nie jest więc oszustem , a .....
- zidiociałeś do reszty ? , coś ty mu naopowiadał ? - głos Małgosi wyrażał zaniepokojenie
- powiedziałem tylko , że pewien koneser chce odkupić jego dzieła za miliony dola....
- dość już , bajkopisarz , kretyn , wielki artysta , potrzeba mi jeszcze konfliktów z sąsiadami , wszystko tylko potrafisz spieprzyć , nie możesz przeboleć , że ktoś potrafi zarobić , a ty nie , fajtłapa , nieudacznik życiowy - głos Małgosi stopniowo przechodził w krzyk - sąsiad to też artysta ....
- bez żadnego dyplomu - wtrącił
- a skąd wiesz ? , a jeżeli nawet , to co z tego , chociaż po sposobie bycia i kulturze można sądzić , że  ma szkołę , ale już na pewno ma willę w Stanach , drugą tutaj postawił i wykończył w pół roku , poradził sobie z bandą ekologów , z nadleśnictwem , z którym nawet Paweł nie dał rady pomimo znajomości w dyrekcji , a on obcy , nikogo nie znał ....
- ale ma kasę ...
- a tobie kto broni mieć kasę ? , ale ty tylko uczelnia , doktoraty , teraz ta zakichana rehabilitacja
- Habilitacja - poprawił
- zamknij się , wszystko jedno ,co to za zmora , zabiera tylko czas , a kasy nie daje , żeby nie moja firma , to nawet głupie dziesięć tysięcy na ten swój doktorat byś nie miał i byś się nie popisywał przed kolegami , tak zwanymi ludźmi nauki , że mieszkasz w willi a oni w bloku , pamiętaj , że to moi rodzice kupili plac ,  ten dom stoi za ich pieniądze , bo za twoje naukowe dochody
 dzieci by jadły margarynę i chodziły do darmowych , byle jakich szkół w ciuchach z lumpeksu
- szkoły publiczne - zaczął
- Mareczku - wtrąciła teściowa - szkoły prywatne uczą lepiej , sam wiesz , że języka w szkole publicznej się porządnie nie nauczą , poza tym nie ma narkotyków , a sam przyznasz , że pieniędzy nie umiesz zarobić , widzisz , jak dziewczyna haruje , firma , dom , dzieci .....
- właśnie , firmę założyłam sama , sama prowadzę , bez niczyjej pomocy , bo kochany mąż nawet dziećmi się czasami nie zajmie ...
- przepraszam was , ale muszę .....
- tak , wiem , uczelnia - ironicznie przerwała
W rezultacie nie musiał nigdzie wychodzić , ale atmosfera go przytłoczyła , wiedział , że wszystko im zawdzięcza , ale nie miał już sił , zwłaszcza po wczorajszym dniu dłużej tego słuchać . Szedł przed siebie , ból głowy i mdłości nasiliły się . Wstąpił do baru , wypił setkę czystej , poczuł niebiańską rozkosz , ustały mdłości i ból głowy . Potrzebował rozmowy , zrozumienia . Zagadnął do człowieka , który tak jak on , samotnie popijał czystą , ze szklaneczki .
- dzień dobry - zaczął
- a jaki tam dobry , ta szklanka i koniec kasy - odparł tamten
- ja pana zapraszam , jestem Marek
- Albert , to co ? , flaszka ?
- jasne , no i obiad , poprosimy kartę
- zgłupiałeś , to droga knajpa .
- nie przejmuj się , to ja zapraszam - szarmanckim głosem oznajmił pan doktor
Obudził się z jeszcze większym bólem głowy w jakiejś sali z kratami , w gardle niemiłosiernie piekło .
Przypomniał sobie jakąś szamotaninę z taksówkarzem i awanturę z barmanem . No tak , doigrałem się , jestem w więzieniu , już mam z głowy uczelnię , habilitację i cały dorobek naukowy - myśli jak szalone przelatywały przez głowę . Podszedł do zakratowanego okna . Nie zwracał uwagi na trzech pozostałych
towarzyszy z celi , a właściwie nawet ich nie zauważył .

wtorek, 7 stycznia 2014

Rozdz IV odc 6

   Pan Marek nie mógł zasnąć tej nocy . Myśli jak szalone kłębiły się w głowie . Wstał rano , wypił filiżankę mocnej kawy i pojechał na uczelnię . Nie mógł się jednak skupić na wykładach , a ostatnie ćwiczenia po prostu odwołał . W czytelni Akademii Sztuk Pięknych jeszcze raz przewertował zdjęcia rzeźb i obrazów znajdujących się we wspaniałej willi pana Wiktora . Nawet dobór i  rodzaj farb do ich skopiowania budził wiele do życzenia , a procesu postarzenia płótna dokonano w bardzo prymitywny sposób . Może dla laika wystarczy . Teraz już nie miał żadnych wątpliwości i wprost z uczelni pojechał do willi nowoosiadłego sąsiada . Gospodarz przywitał go serdecznie i zaprosił do środka .
- przyszedłem z interesem - zaczął i by zyskać chwilę , posłodził podaną w chińskiej , porcelanowej filiżance kawę
- służę uprzejmie miłemu sąsiadowi - z nonszalancją odparł Zawiślański
- pewien koneser chciałby kupić pańskie cenne obrazy i rzeźby i gotowy jest zapłacić dwukrotną wartość , po jakiej pan je nabył
- przykro mi , ale nie mogę szanownemu panu pomóc , obrazy nie są na sprzedaż - odparł
- a rzeźby ?
- niestety też nie
- zapłacił pan za nie trzysta tysięcy dolarów
- owszem , za jedną
- on zapłaci panu osiemset
- przykro mi szanowny sąsiedzie , ale nic z tych rzeczy nie jest na sprzedaż za żadną cenę
- nawet dwa miliony dolarów ?
- nawet i pięć milionów nie wchodzi w grę , chyba pan , jako wybitny znawca i historyk sztuki doskonale to rozumie
- może się pan jeszcze zastanowi ?
- szanowny sąsiedzie , nie ma sensu robić jakiejkolwiek nadziei zamiłowanemu w sztuce koneserowi , cieszę się bardzo , że nabyte przeze mnie  z takim trudem te wybitne dzieła sztuki wzbudzają aż takie zainteresowanie , ale zapewniam szanownego pana doktora Sztuk Pięknych , że nic nie sprzedam za żadną cenę ani dzisiaj , ani w przyszłości
- przepraszam , miałem ciężki dzień na uczelni , czy mogę poprosić jeszcze filiżankę kawy ? - Marek chciał pozbierać myśli i zyskać na czasie
- służę natychmiast , a może kieliszek koniaku ? - zaproponował gospodarz
- a wie pan , że chętnie , nawet podwójny
Gospodarz podszedł do komody , zaparzyć kawę w okazałym samowarze . Marek prawie do dna opróżnił kryształową szklaneczkę , chciał się rozluźnić i nabrać dystansu do zaistniałej sytuacji . Co jest grane ? O sprzedaży nie chce słyszeć , a więc nie o oszustwo tu chodzi . To o co ? Chęć zabłyśnięcia ? A może to on został nabity w butelkę , może po prostu to jego wykiwano sprzedając nędzne podróby za oryginały ?Wypity koniak pomógł , poczuł kojące ciepło i gdy gospodarz wrócił z kawą postanowił postawić sprawę wprost
- czy szanowny pan jest pewien , że te dzieła sztuki to oryginały ?
- ponad wszelką wątpliwość , mam wszelkie certyfikaty na wszystkie egzemplarze - odparł gospodarz
- a czy mógłbym zobaczyć ?
- niestety , to zajęło by dłuższą chwilę , a ja nie mam w tej chwili ochoty na wertowanie , w ogóle mam awersję do papierów - może kiedyś , przy okazji - odparł
- to może poddalibyśmy ekspertyzie pańskie dzieła sztuki ? - zaproponował
- szanowny pan doktor sztuki ma wątpliwości , co do autentyczności owych dzieł ? - głos gospodarza wyrażał zdumienie
- niestety , myślę , że szanowny pan został oszukany , dlatego ..
- te wszystkie dzieła są autentyczne , zapewniam pana
- to poddajmy je ekspertyzie , ja wszystko załatwię bezpłatnie ...- zaproponował pan Marek
- czcigodny panie doktorze - ton Wiktora stał się nagle oficjalny i bardzo stanowczy - wprawdzie nie rozumiem , dlaczego chciał pan kupić za osiemset tysięcy  obraz , co do autentyczności  którego  ...
- nie ja , tylko pewien koneser , ja nie dysponuję .... - wtrącił Marek
- mniejsza o to - tym razem po raz pierwszy przerwał gospodarz - autentyczność tych obrazów to mój problem , a pana wątpliwości , to pana problem i bardzo proszę zakończyć na zawsze ten temat , jeżeli mamy zachować poprawne sąsiedzkie relacje , nikomu ich nie sprzedaję , a więc też nikt nie będzie sprawdzał , ja zapewniam szanownego pana doktora , że są autentyczne i jeżeli moja skromna osoba nie jest dla pana wiarygodna , to już na to nic nie poradzę - dokończył dobitnie - a teraz może jeszcze koniaku ?
- a chętnie , podwójny - poprosił zupełnie już ogłupiały szanowny pan doktor sztuki licząc , że może na dnie kieliszka znajdzie rozwiązanie tej zagadki
-

niedziela, 1 grudnia 2013

Rozdz IV odc 5


     Po wyjściu gości , Wiktor odbył rozmowę telefoniczną :
- wszystko zgodnie z planem - rzucił do słuchawki - zaprosili mnie do siebie za dwa dni , tylko był jeden historyk sztuki ...
- i co ? - głos w słuchawce wyrażał zaniepokojenie - nie mogłeś zrobić przedtem wywiadu ?, miał jakieś wątpliwości ?
- skąd mogłem wiedzieć , zresztą nawet jego żona mu nie uwierzyła , specjalnie na chwilę wyszedłem , że niby dyspozycję dla służby , ale wszystko słyszałem , byli zauroczeni , powiedziałem , że kupiłem okazyjnie po trzysta do sześciuset tysięcy dolarów za sztukę
- uwierzyli ?
- w zasadzie chyba tak , tylko ten Marek , historyk ... , olśniła ich willa ...
- no dobra , a ten zespół ? , przeszedł ten kicz z plejbeku
- a no wyobraź sobie , że tak
- przecież oni nie umieli nawet dobrze markować ?
- zajęci byli imprezą , a jak powiedziałem , że zespół wraca z trasy koncertowej po Europie , nazywa się Four you ...
- zgłupiałeś , przecież w ogóle nie ma takiego zespołu ..
- owszem , już jest , oprócz tego Marka , wszyscy o nim bardzo dużo słyszeli , a Paweł nawet zachwycał się wspaniałym kunsztem i techniką ...
- nie zapraszaj więcej tego historyka
- jasne , nie ma potrzeby
- a złoto , musisz poznać dokładnie technologię wydobycia , przecież nawet dureń wie , że z wydobytego kruszcu jest tylko pięć do ośmiu procent czystego złota ....
- nie martw się , są zaślepieni , powiedziałem , że chroni nas tamten rząd
- no , to akurat prawda , musimy omówić szczegóły , wybadasz jak stoją finansowo , możesz nawet zaproponować pożyczkę
- po co pakować dodatkowe pieniądze ...
- nie twoje pieniądze , a z kwoty wywnioskujemy czy pali im się grunt pod nogami , no dobra , jutro u mnie
- ok - powiedział Wiktor i zakończył rozmowę , a następnie wyjął kartę z telefonu i wrzucił do kominka
Stał jeszcze przez chwilę i wpatrywał się w niknące płomyki
- już niedługo niektóre z nich zgasną - pomyślał

sobota, 16 listopada 2013

Rozdz IV odc 4

     fot Anna R .                                         Przyjęcie było wyborne . Szwedzki stół bogato zastawiony , a i wnętrze domu ukazywało przepych i bogactwo . Na ścianach oryginalne obrazy wybitnych twórców m in . Malczewski , Matejko , Leonardo i rzeźby Michała Anioła i Vita Stwosza . Państwo Makowscy , wraz z dziećmi , zostali umieszczeni na honorowym , specjalnie dla nich zarezerwowanym miejscu obok wytwornie i z gracją ubranego gospodarza.
- to są moi honorowi goście - oznajmił pozostałym sąsiadom - i z całym szacunkiem dla pozostałych państwa , ale oni są dla mnie już prawie jak rodzina
- dziękujemy serdecznie i jednocześnie zapewniamy , że potrafimy się należycie odwdzięczyć - z należytym naciskiem podkreślił Paweł
- u nas też zawsze będzie szanowny pan honorowym i mile widzianym gościem - Mariola próbowała nadać intonacji swojego głosu szczególnie ujmujący charakter
Zespół Four You grał głośne melodie jazzowe i w zasadzie , oprócz dzieciaków , nikomu nie przypadł do gustu , ale zachwytów było co nie miara , bo przecież znany , jak zapewniał gospodarz , w całej Kanadzie zespół jego kolegów po fachu , przecież sam był znanym w Stanach jazzzmenem , musiał grać świetnie , a że im się nie podobał , to już inny temat , pewnie mają duże braki w kulturze , a tych lepiej w tak doborowym towarzystwie nie ujawniać
- właśnie wracają z trasy koncertowej po Europie , telewizja o tym trąbi , na pewno państwo słyszeli
- o tak - zapewniła pani Małgosia , to nic , że  o nich nie słyszała , lepiej nie ujawniać swojego dyletantyzmu - rzeczywiście dużo się ostatnio o nich mówi , nic dziwnego , bo wspaniale grają
- są świetni - zapewniła pani Mariola
- wybornie grają , widać wspaniały warsztat i kunszt - zapewnił pan Paweł - a te obrazy to oryginały , musiały sporo kosztować , te rzeźby ?
- to kupiłem okazyjnie , na aukcji w Nowym Jorku , po sto tysięcy
- złotych ?
- no nie , dolarów oczywiście , no obrazy , to już od trzystu tysięcy do sześciuset
- za sztukę ? - zapytała pani Małgosia
- zgadza się - swobodnie odparł gospodarz
- coś mi tu nie gra - z powątpiewaniem skomentował pan Marek , gdy gospodarz oddalił się by wydać dalsze dyspozycje służbie - o tym zespole nic nie słyszałem , a te obrazy kolorystycznie nie wyglądają na oryginały , niby podpisy się zgadzają , ale ......
- to co ? , to kopie , niemożliwe i ty jako historyk sztuki ... - Paweł przerwał z powątpiewaniem
- na kopie też nie , kopie wykonuje się inną techniką
- no to co to jest ?
- nie wiem , ale coś mi tu się nie zgadza - upierał się pan Marek
- daj spokój - zniecierpliwiła się Małgosia - ten wspaniały dom z tak pięknym ogrodem i tak szykownym wnętrzem to pewnie z tektury , a te piękne meble , pewnie z bazaru , tak jak z tym wrednym bachorem , z tą , no , jak jej tam , Anką , a potem okazało się , że nie miałeś racji , wredny bachor i tyle , stać go na taki dom , to stać i na obrazy
- jeden oryginał Leonarda jest wart dwa takie domy - zauważył pan Marek - i jest nie do zdobycia , muzeum w żadnym państwie...
- przestań pieprzyć - wyraźnie już zniecierpliwiła się pani Małgosia - wypij , jakoś po kieliszku rozsądniej mówisz
Pan Marek zamilknął . Co z tego , że dobrze wiedział , że zespół to szmira , grają beznadziejnie , zdobycie Leonarda graniczy z cudem , a rzeźby Stwosza i Anioła jest w ogóle nie możliwe .A to nawet nie kopie , tylko nędzne podróby , namalowane  co najwyżej przez uczniów szkoły plastycznej . Myślał nawet , czy tego nie zgłosić odpowiednim organom , ale cóż - pomyślał - podróby mieć wolno , a skoro nie zamierza tego sprzedawać , to o oszustwie nie może być mowy , wyszedłby tylko na idiotę i narobił sobie wrogów.
Chwalić się też każdemu wolno , podawać ceny z kosmosu również. Przypomniał mu się dowcip , jak rozmawia dwóch kolegów : - twoja żona opowiada , że kupi sobie futro za sto tysięcy , nie masz nic przeciwko temu ? , - ależ skąd , niech opowiada .

sobota, 19 października 2013

Rozdz IV odc 3

- ależ to prawdziwa uczta , jak na weselu , państwo to macie klasę - gość ugryzł kawałek babeczki i popił kawą - a o ironio , to właśnie ja przyszedłem zaprosić szanownych państwa na skromne przyjęcie powitalne w przyszłą sobotę , będzie zespół For You  z Kanady , na dwudziestą , będą państwo dysponować czasem ?
- ależ oczywiście , trudno odmówić tak miłemu gościowi i w dodatku sąsiadowi - odparła słodziutkim głosikiem pani Mariola
- dziękuję serdecznie , będziecie państwo honorowymi gośćmi
- o , bez przesady , na pewno zaprosił pan również innych sąsiadów - zauważył Paweł
- owszem , ale państwa jako najbliższych , zapraszam jako pierwszych i zapewniam o specjalnym honorowym miejscu
- dziękujemy serdecznie , nie wiem czym zasłużyliśmy sobie na taki zaszczyt - Paweł oparł dłoń o podbródek - a mogę panu zadać niedyskretne pytanie ?
- ależ słucham ?
- jak pan załatwił pozwolenie na wycinkę drzew ?
- o , to bardzo proste , tylko nie wiem , czy mogę liczyć na państwa dyskrecję ?
- ależ oczywiście , może być pan tego absolutnie pewien - odparli żarliwie
- dobrze , wyglądają państwo na wyjątkowo zacnych ludzi , to państwu powiem , wystarczyło parę sztabek złota , które mnie w zasadzie prawie nic nie kosztowało
- ale jak to ? - zdziwił się gospodarz - przecież złoto jest bardzo drogie
- jak się kupi , ale jak się samemu wykopie i oczyści ....
- ma pan kopalnię złota ? - zdziwionym , słodziutkim , jak miód głosikiem zapytała
- no , nie zupełnie , ale coś w tym stylu , nawet będę potrzebował zaufanych ludzi do kolejnej wyprawy do samego środka Afryki , takich zacnych jak państwo , tylko oczywiście wiem , państwo są zbyt zamożni i na pewno się nie zgodzą
- ależ zawsze ma szanowny pan w nas serdecznych przyjaciół , a przyjaciołom się nie odmawia w potrzebie - zapewnił Paweł - i pomimo , że jak pan widzi na chleb mamy , to rozważymy podróż w tak miłym towarzystwie
- tak po prostu , w celach poznawczych , nigdy nie byliśmy w Afryce - dodała pani domu - ale czy to jest bezpieczne ?
- oczywiście , pojedziemy całą ekipą , jadą rodziny z dziećmi , państwo też pewnie wezmą swoją całą rodzinę , mamy zapewnioną ochronę tamtego rządu , także nie ma mowy o żadnym zagrożeniu , przecież nie ryzykowałbym życia dla tych nędznych kilku milionów dolarów , nie wyglądam na szaleńca
- nędznych ilu ? - wyrwało się Marioli i natychmiast ugryzła się w język

Rozdz IV odc 2

- prosimy , prosimy , witamy w naszych niskich progach -szerokim gestem i nonszalancją zaprosili do środka
- państwo pozwolą , że się przedstawię , Wiktor Zawiślański i według staropolskiego zwyczaju jako sąsiad nowoosiadły złożę wyrazy największego szacunku i uznania sąsiadom już zamieszkałym - gość ucałował pieczołowicie wyciągniętą dłoń gospodyni wręczając przepiękny , bogato zdobiony bukiet , nie z byle jakiej kwiaciarni , a uścisnąwszy dłoń gospodarza , podał pakunek
- ależ naprawdę , to niepotrzebne - skomentował Paweł - prosimy do salonu , kawa , koniaczek ?
- dziękuję szanownym państwu - odparł - niestety , ale będę prowadził
- to kawa - zawyrokowała gospodyni
Oczywiście pojawił się również wspaniały tort , babeczki z masą budyniową i poziomkami i sernik na zimno z owocami , podany przez Stefanię i jakąś drugą kobietę podającą się za jej siostrę . Oczywiście wersja dla Makowskich , bo tak po prawdzie , to osoba wydelegowana przez Salwanickiego do pomocy , a może nie tylko pani Stefanii . Dzieci zostały u prezesa , nie było potrzeby narażania ich na dalszy stres , a pan Jerzy przebywał właśnie w Konstancinie . Nie musiała się już martwić ani o nich , ani o męża , ani o pieniądze . Mieli , co dusza zapragnie prywatne szkoły , drogie komórki , laptopy , smartfony , a także ubrania i tornistry najlepszych marek . Na prośbę prezesa musiała jednak popracować u nich  jeszcze rok . Wytrzyma pani jakoś , dam pani pomoc , a w wolnych chwilach do mnie - powiedział - po zakupy też pani dam kierowcę , powie im pani , że szwagier , samochód kupimy jakiś używany , żeby nie nabrali podejrzeń . Wprawdzie panią Mariolę zastanawiał fakt nagłego wywiezienia dzieci do babci , o której , jak również o innej rodzinie nigdy nie wspomniała , męża do sanatorium , pojawienie się siostry i szwagra , który ,  sądząc po samochodzie , zbyt zamożny nie był , a tym samym nie mógł stanowić zagrożenia , ani oczywiście nie należało się z nim liczyć . Ucieszył ją nawet fakt dodatkowych , darmowych rąk do pracy, bo oczywiście ani myślała płacić , albo karmić kolejnych darmozjadów , ale fakt , że pani Stefania często robiła zakupy za własne pieniądze nie oczekując zwrotów odpowiadał jej
- skąd ona ma kasę - mówiła raz do męża - jeszcze nie dawno groszem nie śmierdziała
- honorowa , pewnie sama głoduje , a chce się popisać
- i właśnie to nam odpowiada , motłoch może wpieprzać suchy chleb
- no , bez przesady , nie bądź taka sknera , dajmy im popić wodą -odparł dobrodusznie pan Paweł

piątek, 18 października 2013

Rozdz IV odc 1

     W bezpośrednim sąsiedztwie państwa Makowskich , po prawej stronie , znajdował się niezagospodarowany ,duży, narożny plac porośnięty okazałymi drzewami . Byłego czasu pan Paweł chciał dokupić ten okazały teren , to przecież ze trzy tysiące metrów , ale należał nadal on do Dyrekcji Lasów Państwowych , która i owszem , chciała go sprzedać , ale o wycince chociażby jednego drzewa mowy być nie mogło . I nagle zaczęła się błyskawiczna wycinka drzew , zostawiono tylko dwie okazałe jodły i dwa wielkie , potężne dęby od strony Makowskich . Teren ogrodzono . Organizacje ekologiczne wprawdzie zaczęły protest , ale jakimś cudem natychmiast zniknęły .
Nie minęły trzy miesiące i powstała piękna willa otoczona zieloną trawą . Okna jej zasłaniały owe dwa gęste
dęby . Pocztą pantoflową dowiedzieli się , że to jakiś muzyk jazzowy ze Stanu Kalifornia . Nigdy go jednak nie widzieli przy budowie .
- musi mieć kasę - powiedziała Mariola
- ba - odrzekł Paweł - jak lodu , przecież mam znajomych w dyrekcji i nie dało rady z tymi drzewami ,poza tym ekolodzy by zjedli i zgoda ministerstwa była potrzebna
- no widzisz , a tu i ekolodzy zniknęli , pewnie dostali sowitą kasę i dyrekcja się zgodziła , i zgody ministerstwa nie trzeba
- ja zadzwonię do tego znajomego z dyrekcji lasów i dowiem się co jest grane - odparł - poza tym musi się
kiedyś zjawić
W tym czasie zadzwonił dzwonek . Przy furtce , olśniewający elegancją, młody , przystojny mężczyzna z potężnym bukietem kwiatów i jakimś pakunkiem w ręku . Poszli oboje osobiście otworzyć nieznajomemu .
- 

wtorek, 27 sierpnia 2013

Rozdz III odc 13

- i co , dalej realizujesz swój szaleńczy plan ? - spytał profesor , gdy drzwi za dziećmi zamknęły się - odpuścił byś sobie , szkoda życia
- właśnie po to żyję , po to prowadzę firmę i buduję dalsze obiekty - odparł Salwanicki
- to kosztuje ciężkie miliony , nie lepiej przeznaczyć ich dla biednych i chorych ?
- miliardy - poprawił prezes - właśnie przeznaczam , dla biednych i chorych - odparł akcentując każde słowo - uwierz , że są mi wdzięczni i tego bardzo potrzebują
- nie wątpię , ale przede wszystkim robisz to dla siebie - zauważył profesor
- dla mojej żony i mojego synka , obiecałem im to
- głupio zrobiłeś , i tak im nie pomożesz
- ale oni nikogo więcej nie skrzywdzą
- nie można prościej i taniej ? - zapytał profesor
- nie , obiecałem mojemu synkowi i żonie , że ich oprawców spotka kara , jakiej od początku świata nie było - powiedział twardo , akcentując każde słowo - a ty obiecałeś mi pomóc
- wiesz , że zawsze dotrzymuję słowa - z naciskiem podkreślił Sławomir
- wiem , i dlatego tak bardzo cenię i przywiązuję tak ogromną wagę do naszej przyjaźni , a w konsekwencji nikt z nas żadnej zbrodni nie popełni , ani jej nie planuje , a przy okazji zyskają najbiedniejsi tego świata
- jesteś szalony , zawsze byłeś wariatem - zaakcentował sławny chirurg
- znasz Freuda , "Pojęcie normalności w psychiatrii ", varius , znaczy inny , nie mieszczący się w granicach normy , geniusz , to też wariat
- jesteś geniuszem - skomentował profesor - w każdym calu , czegoś takiego rzeczywiście nikt nie wymyślił , w szaleństwie , zaciętości , pojmowaniu wszechświata , relacji międzyludzkich również ,
ale chylę czoła , takiego geniusza w  szaleństwie jeszcze kula ziemska nie znała
 

niedziela, 25 sierpnia 2013

Rozda III odc 12

- cześć Arnold , mam człowieka , zapalenie ścięgien
- na ile chcesz ?
- od poniedziałku , myślę , że na dwa , trzy tygodnie , a potem zdecydujesz , rachunek na Zygmunta
- dobra , sala jedynka , czy dwójka ?
- zaczekaj chwilę - profesor zwrócił się do Jerzego - chcesz salę jedno , czy dwuosobową ?
- może być dwu , będzie raźniej - odparł
- dobra  słyszałem , a co dobrego pijecie ?
- Poloneza , jak zwykle
- wam to dobrze , a ja muszę harować
- nie przesadzaj , też miałem trzy operacje przed chwilą - odparł profesor - może wpadniesz ?
- dziś nie da rady , a do kiedy balujesz ?
- do jutra włącznie , niedziela leczenie piwem , a poniedziałek o szesnastej mam wykłady , a potem nockę
- może wpadnę jutro
- dobra , bo musimy pogadać - wtrącił Salwanicki
- ok , to do jutra - połączenie zakończyło się , do salonu wszedł barczysty , wysoki Antoni , sama jego postura budzi respekt , wnosząc dwie zgrzewki szampana bezalkoholowego , zanim podążała pani Leokadia z lekarstwami
- panie prezesie , dołożyłem dwieście pięćdziesiąt , oto rachunki - powiedział dosadnym barytonem , stawiając i rozpakowując zakupy
- dobrze , potem się rozliczymy - skomentował pan Zygmunt
- o , szampan , ucieszyła się Kasia , jesteś kochany , a lody ?
- już podaję kochanie , państwu też ?
- ja poproszę - odparł prezes , z likierem wiśniowym pani Leokadii
- pan prezes żartuję
- wcale nie , jest wyśmienity
Gospodyni z Antonim oddalili się , by po chwili pojawić się z lodami .
- no to otwieramy , uwaga strzelam - powiedział profesor i potrząsnął butelką , Kasia z Anią schowały się pod stół , jednakże wystrzelony korek odbił się od ściany tak niefortunnie , że trafił schowaną pod stołem Anię w kolano
- zawsze muszę mieć pecha - powiedziała wychodząc , nawet pan Jerzy nie mógł opanować śmiechu
Brązowy , stojący , złocony zegar , nakręcany dwoma łańcuchami utrzymującymi ciężarki , wybił godzinę dziesiątą , dzieci zdążyły zjeść lody , wypić dwie butelki napoju gazowanego szumnie nazwanego szampanem
- skrzatoimprezy ciąg dalszy jutro , dziś uległa ona bezwzględnemu zakończeniu - skomentował profesor
- właśnie , pójdziecie z panią Lodzią i Weroniką - zadysponował Zymunt
- a mogą do mojego pokoju ? - zapytała Kasia
- dobrze , tam wam przygotują co chcecie
- dobranoc tatusiu - dziecko pocałowało go w policzek
- dobranoc panu , dziękujemy bardzo , powiedziała Karolina i odeszły z Anią i Kasią na górę

 

środa, 21 sierpnia 2013

Rozdz III odc 11

       - źródełko wyschło - powiedział profesor podnosząc butelkę , podszedł , otworzył elegancki , zabytkowy globus , w którym znajdował się podręczny barek prezesa i wyjął następną Finlandię
- a dla pani może być koniak ?                                                                                                      Stefania skinęła głową było jej wszystko jedno . Napełnił szklaneczki
- no ostatnie pana podrygi , dziś i jutro , niedziela trzeźwiejemy , a poniedziałek odjazd
- gdzie ? , panie profesorze - zapytał Jerzy
- Konstancin , albo Podkowa Leśna , gdzie pan woli , a zresztą dawaj brudzia , bo panowie na wojnie wyginęli
Jerzy poczuł się głupio , taki światowej sławy profesor i mówić mu na ty . Jakoś nieswojo . Nie mógł sobie tego wyobrazić - Sławek jestem - dotarło do niego jak przez mgłę
- Jurek - odparł bezwiednie
- no to Jurek , do dna , noga nie boli ?
- nie ,  przestała
- to super , a teraz decyzja , masz czas na jej podjęcie potrzebny na wypicie dwóch szklaneczek Finlandii , potem dzwonię
- a jaki będzie koszt ? , bo my teraz ....
- nie bierz problemów całego świata , teraz impreza , potem kuracja , a potem to ci już Zygmunt powie co dalej , w każdym razie problemy finansowe się dla was skończyły , a ta szkrabolandia nie powinna już spać ?
- czekamy na szampana , obiecałeś imprezę - zauważyła Kasia
- słusznie , szampan , lody , tort i koniec , już dwudziesta pierwsza , szkraboimpreza kończy się równo za godzinę , o dwudziestej drugiej
- ale jak to - zapytała Karolina - my wracamy , a rodzice ....
- nikt dziś nie wraca  , tamtych nie ma , to po co - zawyrokował Salwanicki - pokoje na górze są gotowe
- ale to kłopot - zaczął
- nie twój kłopot - odparł znany chirurg   i podniósł szklaneczkę  , wypili - czas minął , a więc ?
Jerzy nie wiedział jak się zwrócić
- no pan .... - wyksztusił
- jestem Sławek , jeszcze szklaneczka , żebyś to z siebie wydusił ?
- może być , Sławku - odparł z wyraźnym wysiłkiem
- no nareszcie - odparł nalewając - a tobie koniak ? - zwrócił się do Stefanii - zresztą czekaj , jest nalewka wiśniowa pod nazwą Leokadia
- może jednak koniak - odpowiedziała
Sięgnął po telefon
- a więc ?
- doprawdy nie wiem - odparł i pomyślał , że jak taki profesor załatwia , to miejsce na fundusz jest od razu
Wykręcił numer
- z ordynatorem Bieleckim
- jest zajęty , a kto mówi - zapytała obojętnie
- Sławek Wojnarowski - odparł równie obojętnie
- pan profesor ? - wykrztusiła - już biegnę , natychmiast , najmocniej przepraszam



 ,
 

niedziela, 18 sierpnia 2013

Rozdz III odc 10

- chwileczkę , zjedzmy coś , wlej jeszcze szklaneczkę , jak mawiają Rosjanie ," bez vodki nie rozbierjosz " , częstujcie się państwo , musi się pan odżywić - profesor naładował sobie kawał schabu ze śliwką w galarecie , sałatki jarzynowej , mizerii , chleb posmarował masłem i zabrał się do jedzenia
- nie boli cię potem żołądek ?- zapytał Zygmunt
-  o właśnie , kieliszek , a w zasadzie szklaneczka chleba , państwa zdrowie , chory też pije - zawyrokował , wypili , pan Jerzy nie dowierzał swemu szczęściu  , po napełnieniu żołądków poczuli
błogość , spowodował to też wypity alkohol , profesor wyjął plik recept , wypisał dwie
- weź tego goryla , niech pojedzie
- dobra , ile kasy ? - prezes sięgnął do portfela - mam sześćset , zaraz pójdę do ....
- siedź , ja mam , potem pójdziesz - Sławomir wyciągnął dwa banknoty dwustuzłotowe - powinno starczyć
- a dla nas szampany bezalkoholowe kupisz ? - zapytała Kasia chwytając go za rękę i patrząc mu w oczy
Salwanicki zadzwonił i podał Antoniemu receptę
- kupisz tych szampanów bezalkoholowych ze dwie zgrzewki , masz tu tysiąc
- jaki smak ?, obojętne ?
Kasia kiwnęła głową i pocałowała w policzek
- dzięki tatusiu
- słuchaj , mam wrażenie , że trafiłem do cyrku , czy ktoś może mi tu coś wyjaśnić , bo że od Makowskich wychodzi się w jeszcze gorszym stanie to ok , to wiemy , załóżmy , że wierzę też w bociany , akurat sezon , kto to jest dla ciebie - zwrócił się do Kasi
- tatuś , a ty jesteś wujek , przecież to proste , a ty jesteś taki mądry i sławny doktor i nie rozumiesz ?
- niestety , nie rozumiem skąd się biorą od razu ... , a , ile masz lat ?
- osiem
- no właśnie , ośmioletnie córki , wiem też , że kogoś zaraz uduszę , to akurat potrafię - wziął dziecko
pod pachę i podniósł do góry
- nie możesz się teraz ze mną bawić , bo jesteś pijany i możesz mnie upuścić , pobawimy się  jak będziesz trzeźwy , zgoda wujku ?
- ten twój polonez , po raz pierwszy w życiu mi poważnie zaszkodził - oznajmił profesor puszczając
dziecko na ziemię - nie nadążam , za szybka akcja  , niech słowu dziecięcia stanie się zadość , nalej -
podstawił szklaneczkę , a następnie nałożył schabowego i kapusty na talerz
 

sobota, 17 sierpnia 2013

Rozdz III odc 9

        Wszyscy z niepokojem czekali na wyrok
- no , daj coś się napić , o suchym pysku będziemy siedzieli , widzicie , jaki gościnny - zwrócił się do gospodarza profesor
- koniak ?
- e  , tam , czystą , poloneza czas zacząć
- a choremu wolno ? - zapytał gospodarz
- jakiemu choremu ? , bez przesady , lej wszystkim , ale w szklaneczkę , odstaw te kieliszki , od trzech miesięcy nie miałem w ustach tego chleba powszedniego , no to zdrowie , tego niby chorego - słynny chirurg wychylił sporą szklaneczkę - pan też wypije , wszystko do dna , będzie mniej bolało , przy skrobaniu .
Profesor szybko oczyścił ranę , długo przemywał jakimś lekarstwem , aż cała ropa zeszła , szczypało strasznie , ale nie o tym myślał teraz pan Jurek , co też powie profesor i co dalej z tą nogą , wszyscy
uważali , że taki słynny , to będzie chodził jak paw , a ten taki równy gość
- no , mów wreszcie o co chodzi , bo człowiek się niepokoi - zirytował się gospodarz - co z tą nogą ?
- ostre zapalenie ścięgien , brak witamin , ogólne osłabienie organizmu , niedobór wapnia ,  potasu
i żelaza , za mało białka i pusty żołądek , wygląda , jakby ze dwa dni nie jadł
- pracują u Makowskich - skomentował prezes
- a , jasne
- i co teraz ?
- na tydzień , dwa szpital rehabilitacyjny , dużo żarcia i zero wysiłku
- to nie trzeba amputować - zapytała Ania
- co ty , dziecko , zdrową nogę ?, to jak zapalenie płuc , to płuca trzeba wyciąć ? , no gdzie to żarcie
głodny jestem , trzy operacje od rana , to nie na białego człowieka , nawet śniadania nie jadłem , o trzech kawach i papierosach
- to nie zdrowo  palić - odezwała się Kasia - naprawdę nie zdrowo , w telewizji mówili
- masz rację dziecko , na głupotę ponoć nie ma lekarstwa - skomentował Sławomir , pani Leokadia wraz z Weroniką wnosili półmiski , Marysia nakrywała , do stołu , bardzo lubiła im pomagać
- no , nareszcie porządne żarcie - skończył właśnie bandażowanie i usztywnianie nogi - a to przedszkole skąd wytrzasnąłeś ?
- to są dzieci tych  państwa - zaczął
- a ja skończyłam drugą klasę i nie jestem w przedszkolu - zaczęła Kasia
- o przepraszam , obraziłem poważną damę - uśmiechnął się
- ten pan , sobie kpi , tatusiu powiedz coś
- ktooo ? , kto to jest dla ciebie ? - profesor zdziwionym gestem wskazał na prezesa
- tatuś - odezwał się cienki głosik
- no nie , każdemu mówię , że alkohol , to twój wróg , ale halucynacje , po takiej ilości ? , powtórz , kto to jest dla ciebie ?
- no tatuś , przecież mówię , a ty będziesz wujek , chcesz ? , ty jesteś jakiś ważny operator i doktor ,
to czego mówią profesor , przecież to w szkole , a ty w szkole nie uczysz , tylko leczysz , prawda ?

piątek, 16 sierpnia 2013

Rozdz III odc 8


- słucham
- cześć Zygmunt , co się stało ?
- masz chwilę ? , to przyjedź , człowieka boli  noga , stwierdzili gangrenę
- w którym miejscu ? - zapytał profesor - czy bolą palce u stóp ?
Salwanicki spojrzał na zdziwionego gościa
- tak , palce najbardziej i pięta - odparł
- szkoda , że nie stwierdzili jeszcze wyrostka i wścieklizny u siebie , co za banda niedouków
- to nie gangrena ? - zapytał prezes
- zwariowałeś ? , przy gangrenie nie boli noga , a już na pewno palce
- to co , wpadniesz ?
- czym ?
- samochodem , a co awaria ?
- jeszcze czego , o suchym pysku wypuścisz przyjaciela ?
- jasne , poślę Antoniego - odparł prezes - masz jutro wolne ?
- i pojutrze
- super , to pogadamy , mamy dużo do pogadania
- dobra czekam na tego twojego goryla - odparł Wojnarowski

- to nie gangrena ? - zapytał pan Jurek , wszyscy słyszeli rozmowę , bo było nastawione na głośnik
- słyszał pan - odparł Zygmunt - Kasiu , powiedz Antoniemu
- że po tego profesora ? , dobra , już biegnę
- to światowej sławy profesor - odparła Karolina
- czyli nogi nie trzeba ucinać ? - twarz Ani rozjaśniła się
- nie wiem , zaraz przyjedzie chirurg , na razie wiemy , że nie gangrena
- a co tu nasze narozrabiały ? - zapytała pani Stefania , pokazując na pobojowisko przy oknie salonu
- a , to - machnął obojętnie ręką - to Kasia zawadziła o nogę i pani Leokadii spadła taca , to potem się
posprząta , a zresztą - nacisnął dzwonek , w drzwiach stała Weronika - zróbcie kolację , będzie Sławek i państwo zostają i trzeba - tu pokazał na dywan . Dziewczyna błyskawicznie zrobiła porządek i wyszła .Stefania i Jerzy odetchnęli z ulgą , a więc nic nie trzeba płacić , ale .....
- a ile pan profesor , bo my w tej chwili
- w tej chwili , to zaproponuję lampkę koniaku , dobrze wam zrobi - Salwanicki sięgnął po kieliszki
Mocny , aromatyczny koniak błyskawicznie zadziałał na puste żołądki , zrobiło się błogo , skołatane
nerwy uspokoiły się nieco , a napięcie psychiczne nagromadzone od kilkunastu tygodni złagodniało .
- jeszcze lampkę ? - nie odmówili , poczuli lekki szumek , ale czujność została , wiadomo , problemy
nie znikną , ale przynajmniej na chwilę o nich nie myśleć , weszła Weronika
- z kolacją czekamy panie prezesie ?
- coś możecie już podać - odrzekł
- nie będziemy robili panu kłopotu
- w tym domu ja decyduję , nie goście , o kłopotach też , a teraz proszę opowiedzieć jak się państwu
pracuje i co z tym mieszkaniem , tylko prawdę
- dobrze , państwo Makowscy wyremontowali nam budynek , dali meble
- a co z dawnym lokum  ?- zapytał
- mieliśmy w szkole , ale nam wymówili , ja byłam nauczycielką
- dlaczego ? i co z tą pracą ?
- bo będą potrzebować na salę , a tu redukcja etatów - odpowiedziała
- i świetnie wam się pracuje teraz ? - zapytał , a w jego głosie odczuli zniecierpliwienie i ironię
Milczeli .
- bajeczka dla dzieci już była , a teraz poproszę dla mnie , prawdziwą wersję - powiedział dobitnie
- i tak pan nie uwierzy , nikt nam nie ...
- uwierzę , jeżeli powiecie prawdę
- powiedz mamusiu - wtrąciła się Karolina
Może pomógł alkohol , dawno nie pili , zaczęła opowiadać , o piekarni , placu , wymarzonym domu ,
fikcyjnych firmach w Rosji , a następnie długach , tyraniu męża po nocach w piekarni , a gdy już stanęli na nogi , to historia z tymi staruszkami , koniec z pracą w szkole i z mieszkaniem i gehenna u Makowskich
- mąż z gorączką czterdzieści stopni i zakrwawioną nogą musiał pracować , nie mieliśmy na leki ,
a nawet na chleb - kontynuowała
Salwanicki słuchał , nie przerywał , twarz jego wyrażała skupienie , był jakby nie obecny , zapanowała przerażająca cisza . Przerwało ją uderzenie dużego stojącego zegara .
- wszystko jasne - powiedział
- a tak , wtrąciła Karolina , mama oszukała staruszki i pan ....
- mama nikogo nie oszukała - odparł pan Zygmunt
- ja ich w ogóle nie znałam , skąd wzięli mój podpis na kwitach ?
- to wszystko proste , bardzo proste - powiedział - staruszki były  .....- właśnie przyjechał profesor -
pogadamy o tym później - wyszedł przywitać się
Obejrzał bardzo dokładnie nogę chorego , zbadał , dał jakiś zastrzyk i podłączył pod jakieś niewielkie
urządzenie , które przywiózł ze sobą , zajrzał w źrenice , dostrzegł minimalne opóźnienie ich reakcji
na światło .
- no , wszystko jasne - powiedział odłączając aparaturę
 

środa, 14 sierpnia 2013

Rozdz III odc 7


     Ania zaczęła opowiadać o tym , jak na początku wszyscy byli bardzo mili , obiecywali , że będzie jak w rodzinie , załatwili tacie na tydzień sanatorium , a potem ........
Salwanicki słuchał , czasami zadał jakieś pytanie .
- powiedziałam swojej pani - kontynuowała - wydawała się miła - i opowiedziała , jak musiała wszystko odwołać , jeszcze dostała po buzi i głowa ją bolała , o naganie itd.
- dyrektora spili , że musieli go nieść do pokoju - dodała Karolina - że też nie ma kary na takich potworów
- będzie kara - powiedział niby spokojnie prezes , ale każdy wyraz dobitnie podkreślał jego znaczenie
- kiedy  ? - zapytała
- prędzej , niż się tego będą spodziewać - odparł , a Karolina przypomniała sobie jego wzrok i głos , gdy wymówiła ich nazwisko , nawet jego własna córka się wystraszyła , a ją ten wzrok sparaliżował ,
odrętwił , nigdy w życiu się tak nie bała .Spojrzała teraz w dobry , ale twardy jego wzrok
- wierzę panu - odparła
Na podwórku dał się słyszeć głos otwieranej bramy i warkot silnika . Potwierdziły to pojedyncze głosy pięknie wyczesanego owczarka podhalańskiego i niemieckiego . Psy , trenowane w szkole policyjnej nie ujadały , dawały tylko znać pojedynczym szczeknięciem . Po chwili w drzwiach wielkiego salonu pojawiła się pani Stefania z Jerzym prowadzonym przez barczystego Antoniego .
Zamarli , już w drodze przeczuwali coś złego , ale teraz widok rozbitych kawałków  , które musiały niedawno być pięknym samowarem , zniszczony perski dywan i porozbijane salaterki z kolorowego
kryształu dość jasno określał w ich oczach cel wizyty . Po co one tu przyszły - pomyślała - teraz znowu trzeba spłacać , mało tragedii , ale z czego ?, że ich puściła , chciała żeby coś zjadły i trochę
odetchnęły i masz , teraz już koniec . Każdy bogacz to łachudra , ma tyle pieniędzy , willa jak pałac
i wlec chorego człowieka .
- proszę , państwo usiądą - odezwał się gospodarz , myśli Jerzego podążały tym samym torem , przy pomocy Antoniego usiadł ciężko w fotelu i wykrztusił
- co wyście narobiły ?
Odpowiedziało mu ogólne zdziwienie
- a , bo co się stało , bardzo cię boli  tatusiu ? - zapytała Ania
- jak mogłyście tak nie uważać , z czego my teraz panu zapłacimy - odezwał się
- przepraszam , o czym państwo mówią ? - głos prezesa wyrażał zdziwienie , taksówka jest już zapłacona
- o tym , w  jakim celu ... - zaczęła pani Stefania , ale w tym czasie rozległ się metaliczny dźwięk
telefonu
-

poniedziałek, 12 sierpnia 2013

Rozdz III odc 6


         Weronika z Antonim zabrali się do sprzątania
- później - powiedział i w tej chwili zadzwonił telefon .
- o , witaj Sławku , masz trochę czasu , żeby wpaść ? , sprawa pilna
- dzień dobry panie prezesie
- a to pan , panie Waldemarze , co tam ?
- hurtownie farmaceutyczne we Francji chcą trzydzieści procent upustu
- to hurtownie farmaceutyczne we Francji dostaną zero procent upustu - odparł dobitnie
- ale panie prezesie , oni zamówili dziesięć procent wszystkich dostaw i nasze nowe zamienniki
- bardzo dobrze , zanim ruszy nowa fabryka to kupią po normalnej cenie , proszę pamiętać , by im dawać zawsze na końcu , nawet jak zgodzą się na nasze warunki
- a te pięć procent , które dajemy wszystkim hurtowniom ?
- też im po znajomości nie damy , proszę dać im też do zrozumienia , że prawdopodobnie nie starczy dla nich Neurologiotonu nawet po normalnych cenach  i pamiętaj pan , lepiej wyciągnąć pieniądze od
Żyda , niż od Francuza , bo Żyd widzi interes , a Francuz tylko pieniądze , które musi dać .
- dzwonił agent w sprawie placu pod fabrykę , dziesięć tysięcy metrów za sześć milionów
- pięć możemy dać 
- nie zgodzi się
- to kupimy na wsi , albo w Chinach , przynajmniej bez podatku , za sześć to ja bez niego znajdę
- a jak się zgodzi ? - zapytał dyrektor handlowy
- to możesz pan załatwiać , ja tylko na koniec podpiszę , to wszystko ?
- nie , jeszcze wybór maszyn i wyposażenia laboratorium i ......
- i wybór szmaty do przecierania ampułek , drugiej do podłogi , pasty do podłogi , krawata i pasty do
butów dla dyrektora handlowego - w jego głosie słychać było wyraźne zniecierpliwienie i Waldemar
wiedział , że to ostatni dzwonek
- przepraszam , panie prezesie , oczywiście tym zajmie się profesor Porylski i dok..
- niech żyje inteligencja , jeszcze coś?
- dziękuję to wszystko
Prezes odłożył potężną słuchawkę na widełki .
- a jak zadzwonił ten , no , od cięcia , ten - Ania nie mogła znaleźć wyrazu
- chirurg , no właśnie w tym czasie - poprawiła Karolina
- to zadzwoni jeszcze raz
- a jak nie , to przecież ważny doktor , może nie zechce ? - powiedziała Ania
- wyście się nauczyli , że wszystkiego trzeba przypilnować , bo dorośli coś obiecają , a potem nie dotrzymują , że trzeba im po pięć razy powtarzać , by zaczęli w ogóle słuchać  , otóż przeczytajcie co
tu jest napisane - pokazał tabliczkę na biurku
- dr Zygmunt  Salwa... - zaczęła czytać Karolina
- no właśnie , dr przed nazwiskiem , nie zawsze  znaczy dureń , a teraz radzę zabrać się za tort , bo w przeciwnym razie zaraz - tu wziął do ręki kolorowe kryształowe naczynie - wyląduje on na waszej
głowie . Profesor zadzwoni na pewno , ale wy myjąc głowę po torcie , możecie tego nie usłyszeć -
a więc jaka decyzja ?
- to my już wolimy zjeść tego torta - odparły , a w czasie jedzenia blady uśmiech powrócił na ich twarze , słodkie rzeczy podobno poprawiają nastrój
- słuszna decyzja , tak będzie bezpieczniej , a teraz musicie sprowadzić tatusia , dam wam na taksówkę - wyjął z szuflady banknot stuzłotowy i podał Karolinie
- ale taksówka sama może ich przywieść , a my zjemy lody i może zadzwoni ten od cięcia - powiedziała Kasia - możecie zadzwonić
- nie mamy pieniędzy na karcie
- to dzwońcie z mojego - Kasia podała Karolinie najnowszy model  eleganckiego telefonu z dużym
wyświetlaczem - nakręcę wam numer
- mamo , bierz tatusia i przyjeżdżajcie , tylko koniecznie z tatusiem , posyłamy wam taksówkę
- jaką taksówkę , nie mam ani grosza , dziecko , co ty pleciesz ?
- taksówka jest zapłacona , macie tylko wsiąść i przyjechać , tatuś dojdzie ?
- dojdzie , ale dokąd , po co ?
- taksówkarz zna adres , a tu już wam pomożemy , szykujcie się , prędko - Karolina odłożyła słuchawkę , prezes nacisnął guzik
- zamówisz taksówkę , pojedziesz pod ten adres , pomożesz wsiąść człowiekowi i przywieziesz -
podał mu karteczkę
- to pan pamięta nasz adres ? - zapytała Ania
- tak , tego adresu nigdy nie zapomnę - każda sylaba , jak stal odbijała się dźwięcznie o ścianę
                    


 
Google AdSense Konto hostowane Identyfikator wydawcy: pub-8560694017410181 adam13x@wp.pl 2 Wyloguj się Strona główna Moje reklamy Zaakceptuj lub zablokuj reklamy Raporty skuteczności Pomoc Treść Jednostki reklamowe Kanały niestandardowe Kanały URL Style reklamy Inne usługi Treść > Jednostki reklamowe Obecnie masz tylko konto hostingowe, więc kod reklamy będzie wyświetlany jako puste miejsce poza witrynami partnerów hostingowych. Aby dowiedzieć się, jak wyświetlać rzeczywiste reklamy w innych witrynach, zapoznaj się z naszym Centrum pomocy. Nazwa Rozmiar reklamy Średni prostokąt – 300 x 250 Typ reklamy Tylko reklamy tekstoweReklamy tekstowe i displayoweTylko reklamy displayowe Wyświetl przykłady typów i rozmiarów reklam Reklamy rezerwowe Pokaż puste miejscePokazuj inne reklamy z innego adresu URLWypełnij przestrzeń jednolitym kolorem Kanały niestandardowe Utwórz nowy kanał niestandardowy Brak kanałów niestandardowych do dodania Nie dodano żadnych kanałów niestandardowych Styl reklamy (tylko reklamy AdWords) Wybierz styl reklamy Użyj ustawień niestandardowych Ta jednostka reklamowa ma własne ustawienia stylu zamieszczone poniżej. Aby zmienić te ustawienia w przyszłości, potrzebna będzie edycja jednostki reklamowej. Obramowanie # Tytuł # Tło # Tekst # Adres URL # Styl narożnika . . . Rodzina czcionek Użyj wartości domyślnej kontaDomyślna rodzina czcionekArialVerdanaTimes Rozmiar czcionki Użyj wartości domyślnej kontaDomyślny rozmiar czcionkiMałaŚredniaDuża Utwórz nowy styl reklamy za pomocą tych ustawień niestandardowych Zapisz Pobierz kod Anuluj Wyświetl w: Klasyczny | Niska przepustowość łącza © 2013 Google-Warunki korzystania z usługi Reklama została utworzona Kod reklamy Możesz wkleić ten kod do dowolna strona internetowa lub witryna, który jest zgodny z naszą zasady programu. Typ kodu SynchronicznieAsynchroniczny (BETA) Kod reklamy Pomoc w implementacji kodu można znaleźć w naszym Podręcznik implementacji kodu. Zamknij